CENTRUM INFORMACJI DLA RODZICÓW
Bądź grzeczny, bo dostaniesz rózgę
Eliza Preuss
Autor: Eliza Preuss

Bądź grzeczny, bo dostaniesz rózgę

W tygodniu mikołajkowym nie sposób pominąć tematu mikołaja, prezentów, bycia grzecznym lub niegrzecznym i w ogóle samej wiary w brodatego przybysza. Jak to jest u Was z tym całym Mikołajem? Czy Wasze dzieci wierzą w Mikołaja, czy od początku tłumaczycie im, że to dorośli kupują prezenty i obdarowują się nawzajem? Kto w ogóle przynosi Wam prezenty: Mikołaj, Dziadek Mróz, Gwiazdor, a może aniołek?

Strach ma wielkie oczy i… długą brodę

„Byłaś grzeczna w tym roku? Dostaniesz prezent od Mikołaja?” Z końcem listopada i początkiem grudnia słyszy się takie pytania coraz częściej. Niezmiennie wywołuje to we mnie ciarki. Ale nie, że trzęsę się ze strachu, bo nie zawsze byłam grzeczna i pewnie Mikołaj zapomni o mnie w tym roku. Zwyczajnie nie lubię takiego kategoryzowania, stresowania, czy wręcz straszenia dzieci Mikołajem. Bo co to w ogóle znaczy być grzecznym? Nie ma dzieci grzecznych, czy niegrzecznych. To my dorośli wyobrażamy sobie, że dziecko powinno spełniać określone wymogi, narzucone oczywiście przez nas dorosłych, aby zostać zakwalifikowane do zaszczytnego grona „grzecznych dzieci”. Dzieci to dzieci, zwyczajnie robią dużo hałasu, biegają, skaczą, czasem pokrzyczą, a czasem w ciszy rysują kolejny obrazek dla mamy. Sama w dzieciństwie wielokrotnie słyszałam takie upomnienie: „Bądź grzeczna, bo Mikołaj przyniesie ci rózgę”. I co byłam grzeczna? Pewnie na chwilę ta perspektywa świąt bez prezentu a jedynie z rózgą stawiała mnie do pionu, ale po chwili… znów byłam dzieckiem ze swoimi humorami, hałasem, bieganiem, wrzaskiem i innymi, nielubianymi przez dorosłych, zachowaniami.

„Pani to ma grzeczne te dzieci” słyszę nieraz od życzliwej sąsiadki. Cóż, uśmiecham się tylko, bo sama wiem, jak to z nimi jest na co dzień. Krzyczą, biegają, szturchają się, sprawdzają swoje granice i moje też przy okazji. Nie raz po takim dniu padam na twarz z wyczerpania, ale mimo wszystko unikam takiego kategoryzowania na grzeczne i niegrzeczne. Po prostu dzieci jak dzieci. Martwiłabym się chyba, gdyby przestały takie być i nagle w ciszy, w kąciku spędzały czas, jakby ich nie było.

Prezenty tylko dla grzecznych dzieci

Zanim zostałam mamą takie hasła nie robiły na mnie wrażenia. No po prostu tak się mówi do dzieci, sama wiele razy to słyszałam. Ale gdy zostałam mamą i moje maluchy przekroczyły próg przedszkola, a później przynosiły do domu różne rewelacje pod tytułem: „A ciocia w przedszkolu powiedziała, że jak nie zjemy obiadu, to mikołaj nie przysienie nam prezentu”, zaczęło się we mnie gotować. Im bliżej świąt takich tekstów zaczynało się pojawiać coraz więcej. „A wiesz mamo, że Artur to chyba dostanie rózgę. Ciocia powiedziała, że jest niegrzeczny i nie ma co liczyć na prezent w tym roku”. No kurza stopa! W jakim celu tak straszyć dzieci? Przecież pewnie nie tylko ja zdaję sobie sprawę, że takie teksty na wiele się nie zdają. Jaka postać pojawi się w okresie poświątecznym, gdy już nie będzie miało sensu nawoływanie dzieci do grzeczności perspektywą rózgi od Mikołaja?

Swoje dzieci staram się uświadamiać, że Mikołaj przychodzi do wszystkich i grzeczność, czy niegrzeczność nie ma tu nic do rzeczy. Owszem w dzieciństwie kilka razy dostałam przysłowiową rózgę od Mikołaja. Swoją drogą wyobraźnia moich rodziców nie miała granic. Czy odnieśli w ten sposób sukces? Nie sądzę. Na mnie nie zrobiła ona żadnego wrażenia. Raczej byłam zdziwiona, że tak wygląda ta rózga, którą wielokrotnie mnie straszono.

Poza tym warto rozmawiać z dziećmi o ich zachowaniu, mówić jak powinny się zachować w określonych sytuacjach i to nie dlatego, że mama, czy tata mają takie widzimisię. Po prostu w pewnych miejscach trzeba być ciszej przez szacunek do tego miejsca i osób z nim związanych, a w innym można być głośniej, można biegać, czy zachowywać się swobodnie.

Niekiedy można odnieść wrażenie, że grudzień to miesiąc ostatniej szansy, bo albo postarasz się i wbrew sobie będziesz dziecko ciszej, spokojniej, bez krzyku, awantur i okazywania emocji (na które notabene my dorośli dajemy sobie przyzwolenie), albo koniec kropka prezentów nie dostaniesz. Cóż bezsilność dorosłych przybiera niekiedy taki wyraz…

Wiara czyni cuda

Wierzyć, czy nie wierzyć, oto jest pytanie. Nie wiem jak Wy, ale ja wierzę w Mikołaja i każdego roku jak dziecko cieszę się z prezentów od tego miłego pana z długą brodą. Niektórzy mają pewnie dylemat, czy wmawiać dzieciom, że Mikołaj istnieje, a co później, gdy dziecko będzie starsze? Myślę, że dzień Święto Mikołaja to piękna tradycja i dzieci na całym świecie są obdarowywane prezentami. Nie ma potrzeby pozbawiać ich tej magii.

Dzieci z radością i ekscytacją oczekują na przyjście Mikołaja. Piszą listy, pilnują, aby rodzice je wysłali, albo chowają je pod poduszką, czy na parapecie. Nie wyobrażam sobie, abym miała ich tego wszystkiego pozbawiać. Oczywiście z czasem dzieci zaczynają się orientować, że Mikołaj jest postacią fikcyjną i to rodzice kupują prezenty. A może po prostu w przybyszu z białą brodą rozpoznają własnego dziadka, czy wujka. Cóż, taka kolej rzeczy. Wcześniej czy później i tak pewnie byłyby uświadomione przez kolegów czy koleżanki z przedszkola czy szkoły.

Jakie rozwiązanie ja znalazłam w chwili, gdy najstarszy zaczął rozumieć więcej? Powiedziałam, że nie zawsze Mikołaj może osobiście przybyć z prezentami, bo ma w tym dniu mnóstwo dzieci do obdarowania, dlatego wyznacza kogoś z rodziny, kto staje się jego pomocnikiem. Taka osoba, dziadek lub wujek, na jakiś czas przed świętami dostaje wiadomość, że w tym roku to właśnie na niego Mikołaj liczy i prosi go o pomoc w wręczeniu upominków. To wyjątkowe wyróżnienie dla tej osoby. Ten duży Mikołaj przychodzi w wigilię, a 6 grudnia malutki mikołajek podrzuca nam jedynie do butów drobiazgi, abyśmy z jeszcze większą radością i niecierpliwością czekali na tego właściwego. Czy to dobra wersja? Nie wiem. Z taką wiedzą ja szłam przez dziecięce lata i tak też przekazuję moim dzieciom.

Jakkolwiek opowiadacie Waszym dzieciom o Mikołaju i bez względu na to, czy nazywacie go właśnie Mikołajem, czy Gwiazdorem, dajcie im możliwość przeżywania tej magii. Wiara w Mikołaja jest czymś bajkowym dla dzieci i zdecydowanie ubogaca ich dzieciństwo w cudowne wspomnienia. A jeśli ważny jest dla Was religijny wymiar świąt, to warto o tym z dziećmi rozmawiać, czytać fragmenty Pisma Świętego i uświadamiać, że to nie Mikołaj jest w tym czasie najważniejszy. Rodzi się Jezus i to wydarzenie warto celebrować. Bo wszystko co dzieje się w Święta jest magiczne.

KOMENTARZE
O AUTORZE
Eliza Preuss
Eliza Preuss
Doula, Promotor Karmienia Piersią, Doradca Chustowy, mama dwóch chłopców i żona wspierającego męża. Na co dzień pracuje z kobietami w najcudowniejszym momencie ich życia - w okresie ciąży i pierwszych miesiącach macierzyństwa. Ma w sobie poczucie misji i potrzebę edukowania innych, dlatego organizuje warsztaty grupowe i konsultacje indywidualne dotyczące nauki chustowania, laktacji i szeroko rozumianego wsparcia okołoporodowego. Prywatnie lubi piec i gotować, pasjonuje się zdrowym żywienie w zgodzie z tradycyjną medycyną chińską. Zakochana w Nowym Jorku, który co kilka lat odwiedza, ale mimo to bezustannie za nim tęskni. Uwielbia kupować książki, a jeszcze bardziej je czytać. Docenia czas spędzony z rodziną, bo nigdy nie jest go wystarczająco dużo. Dla poprawy humoru słucha muzyki i gra na pianinie. Nie wyobraża sobie dnia bez jaglanki z pieczonym jabłkiem, gruszką, miodem i orzechami.
PODOBNE WPISY
Mezoterapia mikroigłowa – zastrzyk młodości
Mezoterapia mikroigłowa jest najskuteczniejszą i jedną z...
Mikołaj da mi za to pstryczka w nos
Raz... dwa... trzy... Mikołaj patrzy! Bo niekiedy w rodz...
Nie kupuj książki po okładce
Książki wydawnictwa PSYCHOSKOK są pełne niespodzianek...
WYSZUKIWARKA
ZAMKNIJ
NEWSLETTER
Bądź na bieżąco i zapisz się do newslettera
ZAMKNIJ