CENTRUM INFORMACJI DLA RODZICÓW
Placek mojej Babci
Kamila Lorek
Autor: Kamila Lorek

Placek mojej Babci

Wielokrotnie podkreślam, że jeśli zabieram się za kulinaria to muszą być banalnie proste i ekspresowo szybkie w przygotowaniu - kwestia braku czasu i Skrzata pałętającego się po kuchni.

Kiedyś nawet dosyć często piekłam - od narodzin Basi unikam tego jak ognia ze względu na jej bezpieczeństwo i krótki czas samodzielnej zabawy, który zazwyczaj kończy się koniecznością przytulania w najmniej odpowiednim dla mnie momencie (dla niej moment na czułości zawsze jest dobry niezależnie od tego jak bardzo jestem w “czarnej D…”).
Wczoraj postanowiłam zaszaleć kulinarnie i dla mojego Pasibrzucha postanowiłam odpalić mikser, piekarnik i upiec ciacho… KONIECZNIE Z KRUSZONKĄ, której jest bezgranicznie oddana w swojej miłości.

Poszperałam w przepisach bardzo babcinych i odkopałam najprostsze ciasto z owocami i kruszonką - tuż obok biszkoptu mój NUMBER ONE w prostocie przygotowania.

SKŁADNIKI:

- 4 jaja od szczęśliwych i wybieganych kur (oddzielcie żółtka od białek)

- 1,5 szklanki mąki tortowej

- 0,75 szklanki cukru (może być zamiennik białego)

- 0,5 szklanki oleju lub płynnego masła

- 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia

- ekstrakt waniliowy

- owoce - jabłka pokrojone w plasterki, truskawki, śliwki, borówki, jagody, maliny, morele… cokolwiek chcecie

MAŁA BLASZKA lub TORTOWNICA

Odpalam mikser z misą obrotową na najwyższe obroty i po kolei wrzucam...

Białka jajek z odrobiną soli ubijam na sztywną pianę. Do ubitej piany z białek wsypuję cukier. Kiedy piana będzie gęsta i błyszcząca, dodaję żółtka, a następnie powoli wlewam olej z esktraktem waniliowym. Na koniec przesiewam do masy mąkę z proszkiem do pieczenia i mieszam na niskich obrotach do połączenia się i uzyskania jednolitego ciasta.

Ciasto przekładam do małej blaszki lub tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia.
Na wierzchu rozkładam dowolne owoce - tym razem były to borówki dokładnie odsączone z syropu/soku. Innym razem dodaję jabłka posypane odrobiną cynamonu. Jeśli dodajecie świeże śliwki, ułóżcie je skórką do dołu ciasta. Lekkie owoce takie jak jabłka musicie odrobinę wcisnąć w środek ciasta - te cięższe powinny same opaść podczas pieczenia.

Opcjonalnie dodaję kruszonkę - dla Basi… Nie jest konieczna, bo bez niej ciasto i tak jest pyszne. Moja Babcia dodawała na wierzch ubite z cukrem na bezę białka jajka, natomiast całość ciasta dzieliła na dwie połowy i jedną z nich mieszała z kakao… Powstawał wówczas pyszny placek czekoladowo-śmietankowy (to był czas aromatów do ciasta i Babcia dodawała właśnie ten śmietankowy).

*KRUSZONKA:

- pół kostki masła

- pół szklanki cukru

- ¾ szklanki mąki

Masło (może być prosto z lodówki) kroję w kostkę dość drobno i dodaję do rozsypanej na desce mąki z cukrem. Całość łączę najpierw nożem, a następnie zagniatam do uzyskania jednolitej, plastycznej masy.

Ciasto przed włożeniem do piekarnika obsypuję z wierzchu kruszonką.

Przygotowane ciasto wkładam na około 50 minut do piekarnika nagrzanego do 175 stopni. Może siedzieć dłużej… do godziny - wszystko w zależności od tego jak soczyste dodacie owoce. Generalnie po 50 minutach sprawdzam, czy patyczek już jest suchy.

Gotowe…

SMACZNEGO!

PS Jeśli nie macie kruszonki - wierzch ciasta możecie posypać cukrem pudrem lub cukrem pudrem i cynamonem. Poniżej efekt wypieku z tego samego przepisu, ale z jabłkami i bez kruszonki - ile pomysłów na owoce i dodatki np. w postaci kako, tyle możliwości zaskoczenia domowników lub gości ilością ciasta ;-)

Znika ekspresowo, więc spieszcie się z jedzeniem i nie żałujcie kalorii - niech idą w góry nie w boczki.

KOMENTARZE
O AUTORZE
Kamila Lorek
Kamila Lorek
Od niemalże półtora roku zmagam się z nową „rolą życia” – jestem MAMĄ niezwykłej Dziewczynki, która przewartościowała moją rzeczywistość. Jej podporządkowałam swoje życie zawodowe i dla niej bardzo świadomie rezygnuję z niektórych aspektów życia społecznego – uwierzcie mi, jest warta każdych wyrzeczeń! Priorytetem jest dla mnie moja Rodzina i budowany wspólnymi emocjami i marzeniami Dom. Z wykształcenia jestem pedagogiem, jednak moich doświadczeń zawodowych nie można opisać w kilku zdaniach. Wśród znajomych mam przydomek Zołza – i coś w tym jest. W wolnych chwilach latam na miotle, gotuję eliksiry i popełniam czary-mary, uważając żeby po raz kolejny nie spłonąć na stosie. Jestem zbudowana z kontrastów - lubię milczeć, ale jednocześnie zawsze muszę mieć „ostatnie słowo”. Wierzę w potęgę Ludzi i doświadczeń i uważam, że w życiu nic nie jest rolą przypadku i „zbiegu okoliczności” (w końcu jakoś tutaj trafiłam!). Fascynują mnie proste podróże do (nie)zwykłych miejsc i (nie)powtarzalne Spotkania z Ludźmi. Celebruję „drugie życie” przedmiotów, nie wyobrażam sobie domu bez zwierząt i tupotu małych stóp oraz poranka bez kubka CIEPŁEJ kawy z ekspresu. Jestem przekonana, że wspólnymi siłami możemy odczarować to nieco smutne miasto i mamy realny wpływ na jakość życia nas i naszych Dzieci w Koninie!
PODOBNE WPISY
Zadymka Wielkanocna
Warsztaty i kiermasz wielkanocny. 
Eksplozja Kolorów w Żychlinie
Najbardziej kolorowa impreza w gminie Stare Miasto.
WYSZUKIWARKA
ZAMKNIJ
NEWSLETTER
Bądź na bieżąco i zapisz się do newslettera
ZAMKNIJ