CENTRUM INFORMACJI DLA RODZICÓW
SZARLOTKA, ALBO JABŁKOWE IMPRESJE WIRUSOWĄ PORĄ
Autor: Ania Skibińska

SZARLOTKA, ALBO JABŁKOWE IMPRESJE WIRUSOWĄ PORĄ

Nie ma chyba drugiego takiego ciasta jak ta szarlotka. Jest najprostszym i jednocześnie najbardziej dającym pole do popisu ciastem świata. Uwierzcie -nawet ci z Was, którzy nie czują się mocni w kuchni, poradzą sobie z łatwością. 
Bo tak właściwie... Nie mam na nią przepisu z precyzyjnie podanymi składnikami. To czysta poezja. Dla nas tym razem z kruchym, słodkim spodem, grubo krojonymi jabłkami, chrupiącą bezową pierzynką i obłędną kruszonką (kompletne odkrycie dla mnie - dzięki Martuś! Jest hitem!) ... Do tego gałka lodów - uwaga, nie śmietankowych, a... truskawkowych! Mmm.. Obiecuję Wam, że nastrój tego długiego tygodnia pełnego wirusów, zatkanych nosków i nadgodzin w pracy odpłynie w niepamięć i zastąpią je miłe wspomnienia pachnącego latem sadu i powietrza wypełnionego słońcem i śmiechem. Bo chyba już wszyscy tęsknimy za tym, prawda? ^_^
 
P.S. Szarlotka ta posiada certyfikat największego szarlotkożercy i smakosza wszelkich jabłeczników! 
 
SZARLOTKA, ALBO JABŁKOWE IMPRESJE WIRUSOWĄ PORĄ
 
 
SKŁADNIKI (na tortownicę o średnicy 26cm):
 
2 pełne szkl. mąki pszennej
2/3 szkl. cukru (możecie dać mniej, my mieliśmy okropną chęć na mega słodycz ;)
3/4 kostki masła lub margaryny
1 jajko
cukier wanilinowy
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
łyżeczka kwaśnej śmietany (dla większej kruchości, ale niekoniecznie ;)
 
NADZIENIE (totalna dowolność, co komu przyjdzie do głowy!):
 
dobry kilogram słodkich, twardawych jabłek
cynamon
kardamon
rodzynki
miąższ kokosowy
odrobina cukru
odrobina soku z cytryny
mąka ziemniaczana
 
KRUSZONKA 
 
1 szkl. mąki
1/2 szkl. oleju
1/2 szkl. cukru 
trochę proszku do pieczenia
2 żółtka
 
BEZA
2 białka z jajek do kruszonki 
 
 
WYKONANIE
 
DOBRE RADY:
 
Moja babcia nauczyła mnie złotej zasady co do ciasta kruchego: proporcje 3:2:1. Czyli, jeśli macie 300g mąki, musicie dodać 200g tłuszczu i 100g cukru. W tym przepisie robiłam wszystko totalnie wariacko i na oko; 2 szkl. mąki to ok.300-320g ( klasycznej, brązowej szklanki Arcoroc), ale odrobinkę podsypywałam w trakcie, zatem 3/4 kostki było dobrym strzałem ;)
 
Do masy jabłkowej (i ogólnie ciast owocowych) dodajcie trochę kartoflanki - zagęści ona sok puszczany przez świeże owoce, dzięki czemu nie wyciągniecie mokrej ciapy z piekarnika, a po przestygnięciu ciasto nie będzie się rozpadać.
 
Protip dla osób używających prawdziwej wanilii - aby maksymalnie ją wykorzystać, po wyjęciu z niej ziarenek włóżcie laskę do pojemnika z cukrem; z czasem nabierze pięknego, waniliowego zapachu ^_^  
 
Do sedna: 
 
Mąkę, cukier, wanilię i proszek wsypujemy do miski ( bądź wysypujemy na stolnicę). Zagniatamy z zimnym masłem. Dodajemy jajko ( w klasycznym przepisie stosuję 3 żółtka i 1 całe jajko). Zagniatamy do uzyskania gładkiego, jednolitego ciasta. W razie zbytniej kleistości podsypujcie delikatnie mąką.
Odkładamy na chwilę do lodówki zawinięte w folię spożywczą.
 
W tym czasie przygotowujemy nadzienie. I tu, jak wspomniałam - kompletny freestyle! Co kto lubi, na co ma ochotę - podstawa to dość twarde jabłka, aby nie zamieniły się w mus podczas pieczenia - no, chyba, że taką macie wizję! Ponieważ po pobycie siostry została mi połowa puszki miąższu kokosowego, postanowiłam dorzucić ją do grubo pokrojonych jabłek, wymieszanych z rodzynkami, cukrem i cynamonem oraz kardamonem. Odrobina mąki ziemniaczanej w wyżej wymienionym celu - i gotowe.
 
Czas na kruszonkę.
Wrzucamy wszystko do jednej miski, zagniatacie - et voila! Serio, to wszystko w tym temacie :D gwarantuję, że efekt będzie jednak zaskakujący - dla mnie ten patent to odkrycie :P
 
Wysmarujcie tortownicę margaryną, wysypcie mąką krupczatką, bułką tartą - co kto lubi. Spód wyłóżcie ciastem - ja lekko naciągam je do góry na boki tortownicy, tworząc jakby ciastową miskę na jabłka ;) Wrzućcie masę owocową, a na wierzch wyłóżcie ubitą pianę. Możecie od razu rzucić na to kruszonkę - ja lubię nieco podpiec bezę (ok. 10min.), aby lekko wyrosła i zrobiła się chrupiąca, i dopiero daję kruszonkę, ale to nie jest konieczność.
 
I to wszystko. Pieczemy klasycznie - u mnie na oko jakieś 170- 180 stopni, ok.50 minut - aż ładnie się zazłoci wierzch.
 
Wyciągamy z piecyka, kroimy jeszcze gorącą, dorzucamy lody i pożeramy odpływając w błogie myśli o lecie i słoneczku ^_^
 
Enjoy!
KOMENTARZE
PODOBNE WPISY
Wytrawnie z naleśnikiem w tle.
Zapiekane naleśniki curry, nadziewane mięsem mielonym i ...
WYSZUKIWARKA
ZAMKNIJ
NEWSLETTER
Bądź na bieżąco i zapisz się do newslettera
ZAMKNIJ