CENTRUM INFORMACJI DLA RODZICÓW
Bez obwarzanka ani rusz
Paulina Kałużna
Autor: Paulina Kałużna

Bez obwarzanka ani rusz

Coraz dłuższe dni i przedłużane weekendy sprzyjają wyjazdom. Choć pogoda nas nie rozpieszcza, należy wyznawać zasadę, że nie ma złej pogody – są tylko złe ubrania i nie blokować swoich podróżniczych zapędów.
Zatem, wbrew kiepskim prognozom, naszą ekipę wywiało do Krakowa. Do tego miasta mam sentyment i od jakiegoś czasu chciałam, żeby nasze dziewczyny poznały tę piękną miejscówkę. Byłam świadoma, że blisko 400 kilometrów oraz szacowane 4 godziny w drodze dadzą nam się we znaki w postaci nudy na tylnym siedzeniu. Na szczęście nasze córki mają cudowną „melodię” do spania w aucie (podobnie jak ich mamusia) toteż udało nam się jakoś to przetrwać. Ale oczywiście bez tekstu „daleko jeszcze?” się nie obyło.

A gdzie wybrać się z dzieciakami w Krakowie?

Powiadają, że być w Krakowie i nie zjeść obwarzanka, to jak pojechać do Paryża i nie skosztować bagietki. Nie mogło nas zatem zabraknąć w Żywym Muzeum Obwarzanka.

Żywe Muzeum Obwarzanka

Rezerwacji należy dokonywać wcześniej, bo zainteresowanie tym miejscem jest spore. To nie jest muzeum, które się zwiedza lecz takie, w którym bierze się udział w produkcji obwarzanków. Godzinna wizyta jest przemyślana w taki sposób, że nasze dzieciaki (niespełna 4 i 7 lat) naprawdę miały z tego frajdę. Kulanie ciasta, ugniatanie i zaplatanie połączone z ciekawym wykładem, animowanym seansem o Krakowie i historii tego przysmaku mija tak szybko, że nikt nie wychodzi znudzony. Zdecydowaliśmy się na bilet rodzinny w cenie 68 złotych (2 osoby dorosłe + 2 dzieci). To zdecydowanie jedno z ciekawszych miejsc do odwiedzenia z dziećmi, a gdybyście nie wiedzieli obwarzanek krakowski liczy już sobie ponad 600 lat!

Oczywistym celem jest także pomnik smoka wawelskiego (przechrzczony przez naszą młodszą Pociechę na dinozaura wawelskiego). Monument znajduje się w pobliżu Zamku Królewskiego na Wawelu, jest masowo obsiadany przez dzieciaki i zionie ogniem co kilka minut. Tuż obok znajduje się smocza jama, a by ją przejść musicie zapłacić 5 zł od osoby. Zajmie wam to naprawdę chwilę, a jaskinia robi na dzieciakach wrażenie, zwłaszcza wtedy gdy usłyszą, że mieszkał w niej legendarny stwór.

My zdecydowaliśmy się na zwiedzanie niektórych zamkowych atrakcji, ale kolejki do kasy są nie z tej ziemi. Ostatecznie dziewczyny były zadowolone ze zwiedzania siedziby dawnych królów i chętnie wdrapały się po drewnianych schodach, by zobaczyć dzwon Zygmunta.

Główne atrakcje Krakowa wymieniane w przewodnikach są naprawdę blisko siebie, więc nasze Pociechy bez trudu wytrzymają takie zwiedzanie, bo nie są obciążane wyczerpującymi marszami. A na zakończenie zwiedzania polecamy rejs Wisłą. Za taką godzinną atrakcję dla czterech osób trzeba zapłacić około 150 złotych. Wszystko zależy od przewoźnika.

Rynek krakowski, sukiennice (wg naszej Czterolatki – cukiernice), to obowiązkowy punkt na mapie do pokazania dzieciakom. Poza tym spacery wzdłuż Wisły czy wąskimi uliczkami miasta należą do czystych przyjemności. Po Krakowie polecamy poruszać się komunikacją miejską, bo jazda samochodem mogłaby obudzić w was bestie. Liczne zwężenia, roboty drogowe, objazdy i drogi jednokierunkowe mogą podnieść ciśnienie, a przecież podróże mają być przyjemnością. Gdybyście chcieli wybrać się tam ze starszymi dziećmi - cudownym rozwiązaniem jest rower miejski, na który przerzuciło się spore grono turystów i mieszkańców. Piękną sprawą jest też przejażdżka cudnej urody dorożkami. Jednak za to już słono trzeba płacić. Koszt przejazdu dochodzi nawet do 300 zł! Nie zdecydowaliśmy się na ten szał, ale może kiedyś…

Na koniec zostawiliśmy sobie Kopiec Kościuszki (wg naszych dzieci Kopiec Kopciuszka). To ciekawa konstrukcja, która znajduje się na obrzeżach Krakowa, więc warto ją sobie zostawić do zwiedzania na podróż powrotną do domu. To jeden z pięciu kopców istniejących w Krakowie. Bilet rodzinny to koszt 30 zł. Wejście zajmie Wam dosłownie kilka chwil, a z Kopca rozciąga się przepiękny widok na panoramę Krakowa. Wejście z małymi dziećmi wymaga skupienia i uwagi, bo jego całkowita wysokość to około 35 metrów. Dróżki prowadzące na szczyt są wąskie i nie posiadają barierek, dlatego nasza młodsza Pociecha końcową trasę wspinaczki spędziła na rękach. Gdy pada, lepiej sobie odpuścić tę atrakcję. Widok słaby, a wejście i zejście z dziećmi stają się jeszcze bardziej wymagające.

O Krakowie mogłabym pisać długo, bo uwielbiam to miejsce. Jeśli nie byliście jeszcze w jednym z najstarszych polskich miast, to gorąco namawiam do nadrobienia tych zaległości.
Niech moc będzie z Wami!
KOMENTARZE
O AUTORZE
Paulina Kałużna
Paulina Kałużna
Uzależniona od czytania, zwłaszcza biografii i kryminałów, a od pewnego czasu także od literatury dla dzieci. Mama dwóch córek, dla których zaczęła pisać bajki. Fanka płyt winylowych, uwieczniania na zdjęciach największych pierdoł związanych z własnymi dziećmi, Tatr i koloru niebieskiego. Od gotowania woli chodzić na gotowe, nie znosi bałaganu, nie zaczyna dnia bez kawy z mlekiem i nie kończy go bez przeczytania choć jednej strony książki. Lubi pisać!
PODOBNE WPISY
Jakie korzyści niesie nauka języków obcych od najmłodszych lat?
Znajomość języków obcych to kluczowa umiejętność ...
Dwa lata temu w Koninie...
...powstał JEDYNY TAKI portal dla rodziców z powi...
Z bagaży wolę ten doświadczeń
Dziś rzecz o pakowaniu. O pakowaniu się.
WYSZUKIWARKA
ZAMKNIJ
NEWSLETTER
Bądź na bieżąco i zapisz się do newslettera
ZAMKNIJ