CENTRUM INFORMACJI DLA RODZICÓW
Bo wakacje są od tego, aby bawić się na całego!
Paulina Kałużna
Autor: Paulina Kałużna

Bo wakacje są od tego, aby bawić się na całego!

Parafrazując dawny hit Fasolek: BO WAKACJE SĄ OD TEGO, ABY BAWIĆ SIĘ, ABY BAWIĆ SIĘ NA CAŁEGO! W tym roku zdecydowanie płyniemy w rytmie tej piosenki. I z jednej strony jestem trochę tym zmęczona, ale z drugiej mega zadowolona. Lato to przecież najlepszy moment, by z dzieciakami próbować tego na co jesienno-zimowa aura nam już nie pozwala lub zwyczajnie rozleniwia, dobry czas na wyjazd tam gdzie nas jeszcze nie było, to okres poluzowanych zasad i przymykania oczu, a także możliwość nadrobienia towarzyskich zaległości. Uczenia się siebie wśród innych – miejsc i ludzi.

Do tej pory naszymi wakacyjnymi destynacjami były nadmorskie kurorty. Był to wybór podyktowany jedynie gustami naszych dzieci. Ja z moją drugą połówką nie odnajdujemy się w „plażingu i smażingu”, ale małe dzieci kochają wielką wodę i hałdy piachu. Wiadomka. Jednak dla mnie siedzenie na plaży jest jak kara. W tym roku postanowiliśmy przerwać ten rytuał. Uznaliśmy, że czas zapoznać małolaty z górami w ich letnim wydaniu. Zapakowaliśmy zatem nasze Pociechy w wieku prawie 9 oraz prawie 6 i pognaliśmy w Tatry. Naturalnie to żaden wyczyn. Przecież dziś już niemowlaki eksplorują górskie szlaki w specjalistycznych plecakach. Jednak my chcieliśmy, by nasze córki zdobywały trasy samodzielnie. A naszym dodatkowym celem było sprawdzenie czy te autonomicznie zdobyte przez nie szlaki będą sprawiały im przyjemność. Bowiem perspektywa łażenia po górach w akompaniamencie marudzenia i nerwów nie brzmi dobrze dla nikogo. Mogliśmy je wziąć wcześniej, ale jednak świadomi możliwości naszych dzieci uznaliśmy, że poczekamy aż Młodsza Gwiazda zacznie odnajdywać w długich wędrówkach.

Co się okazało na miejscu? Zamiast płaczów, scen i niezliczonych postojów, na które się nastawialiśmy - dziewczyny udowodniły, iż są doskonałymi piechurami. Ich pierwszą wędrówką była trasa na Sarnią Skałę. Kto był - ten wie, że dla dzieci debiutujących na górskich szlakach jest już to pewne wyzwanie. Dziewczyny musiały skupić się na kamiennej trasie, były tak zafascynowane widokami i zadaniem do zrealizowania, że zaskakująco dobrze im poszło. Mimo deszczowych przygrywek, nie przypominam sobie słowa marudzenia. Były z siebie dumne, a my z nich. Niespodzianką okazał się także fakt, iż spacerek po Dolinie Kościeliskiej sprawił im więcej kłopotów. Dlaczego? Bo trasa okazała się za łatwa! Zapierające w dech piersiach widoki fajne, ale sama ścieżka (można nią się poruszać wózkami dziecięcymi) nie wymagała od nich skupienia ani wysiłku. I to właśnie na łatwej - zdawałoby się trasie - wysłuchiwaliśmy najwięcej narzekań. Okazuje się bowiem, że wszyscy potrzebujemy WYZWAŃ. ŁATWE TRASY okazały się niezbyt interesujące. Zatem oboje z małżonkiem jesteśmy usatysfakcjonowani, bo te wakacje na pewno dały nam przepustkę do górskich podróży.

A co czas wakacyjnej przerwy jeszcze mi dał?

W podróży – nieważne jakiej, dalekiej czy bliskiej - bez względu na to czy jest to Zakopane, Rowy, Poznań czy Kutno – lubię obserwować własne dzieci. Patrzę jak nawiązują nowe znajomości, jak sobie radzą w restauracjach, w sklepie, podczas negocjacji z nami o kolejną pamiątkę czy o trzeciego już w tym dniu loda. Uwielbiam przyglądać się jak idą przed nami i zastanawiam się czy zapamiętały drogę do naszego wakacyjnego domu, czy mają orientację w terenie. Wychwytuję co je przytłacza w relacjach z innymi, z czym sobie nie radzą i nad czym muszę z nimi popracować – tak na życie, tak na później. Staram się słuchać wszystkich relacji po tym co zobaczyły, na co się wskrobały, co zapamiętały, a na co ja kompletnie nie zwróciłam uwagi.

Podczas wakacji zasady nieco się luzuje, a plan dnia układa zgodnie z pogodą i oczekiwaniami dzieci. Tak jest przynajmniej w naszym przypadku. Nasz dom stał się także noclegownią dla niezliczonej ilości koleżanek. To mnie zawsze nieco stresuje, bo jednak opieka nad czyimś dzieckiem to duża odpowiedzialność. Jednak patrząc na te grupowe szaleństwa, cały strach o czyjąś pociechę biegnie daleko w tył głowy.

Niech zapraszają, niech się bawią, niech uczą się innych, niech stawiają czoła powstającym problemom, niech uczą się gościnności, dbania o innych, słuchania, dochodzenia do kompromisów, łagodzenia konfliktów i mnóstwa innych umiejętności potrzebnych w życiu. To także dają im właśnie wakacje!

Jak tu ich nie kochać? DZIECI I WAKACJI? JAK?

Niech moc będzie z Wami!
KOMENTARZE
Anna23.08.2021 godz: 15:13
Jestem z ciebie dumna
O AUTORZE
Paulina Kałużna
Paulina Kałużna
Uzależniona od czytania, zwłaszcza biografii i kryminałów, a od pewnego czasu także od literatury dla dzieci. Mama dwóch córek, dla których zaczęła pisać bajki. Fanka płyt winylowych, uwieczniania na zdjęciach największych pierdoł związanych z własnymi dziećmi, Tatr i koloru niebieskiego. Od gotowania woli chodzić na gotowe, nie znosi bałaganu, nie zaczyna dnia bez kawy z mlekiem i nie kończy go bez przeczytania choć jednej strony książki. Lubi pisać!
PODOBNE WPISY
Jesienne inspiracje z liśćmi w tle
Świeca, liście, klej, sznurek i gotowe
Wakacyjne inspiracje na zabawę z dzieciakami
Malowanie po szybach, bitwa na śnieżki w lipcu i bąbelko...
WYSZUKIWARKA
ZAMKNIJ
NEWSLETTER
Bądź na bieżąco i zapisz się do newslettera
ZAMKNIJ