CENTRUM INFORMACJI DLA RODZICÓW
Co by mama chciała?
Paulina Kałużna
Autor: Paulina Kałużna

Co by mama chciała?

Jestem mamą od ponad 8 lat...

Tym tytułem nieśmiało nazywałam się już w ciąży, ale to po pojawieniu się bąbla na świecie zdałam sobie sprawę z tego co tak naprawdę to słowo oznacza. Czasami oglądamy memy z mamą w roli głównej, robimy sobie żarty z naszych słabości, niedoskonałości, oglądamy śmieszne filmiki lub te bardzo smutne. To słowo choć tak krótkie zawiera w sobie tak wiele, że naprawdę trudno to opisać. W każdy Dzień Matki lecę do mojej własnej i cieszę się jej obecnością, ale przede wszystkim pod koniec każdego maja dopada mnie refleksja o mnie samej. I tak się zastanawiam jaką mamą jestem i jaką chciałabym być i czy w ogóle zrobiłam sobie biznesplan na swoje macierzyństwo? I nie wiem czy powinnam go w ogóle mieć? Czy to ma być spontan czy raczej skrupulatnie przemyślana strategia. Nadal tego nie wiem. Ale te kilka lat nauczyło mnie, by częściej słuchać siebie i swojej intuicji, która w większości okazuje się najlepszym sprzymierzeńcem.

Tekst poniżej powstał dwa lata temu i u mnie nadal jest aktualny.

Jaką jestem mamą?

Wymagającą od siebie i od dzieci. Pilnującą porządku, pedantyczną. Zestresowaną czasami potwornie, choć świetnie się maskuję. Popełniającą błędy nieustannie. Mającą wrażenie, że to macierzyństwo jest jakieś takie kulawe, że czegoś brakuje. Pozwalam im na samodzielność w momentach kiedy być może powinnam być ostrożna, a wyręczającą w czynnościach, które moje dzieci już dawno powinny umieć same. Czasami krzyczę i nie przeproszę, a czasami krzyczę i przeproszę. Czasami sama nie wiem czego od nich chcę. Niekiedy nie umiem cieszyć się szczęściem jakim są. Nie jestem fit, nie mam 20 rodzajów mąk, z których potrafię przygotować im super zdrowe i kolorowe, pożywne cuda. Bo w sumie nie lubię i uważam, że nie umiem gotować. Tak, robię im bułki z Nutellą, mimo uczulenia jednej z nich na kakao. Tak, w chwilach kiedy nie mam siły się z nimi kłócić o obiad czy kolację, na ich talerzach ląduje parówa z ketchupem i mam z tego powodu wyrzuty sumienia. Ale nie zawsze. Nie znoszę kiedy oglądają telewizję, ale „Vampirinę” oglądam razem z nimi. Dużo im czytam, piszemy razem bajki. Pytam, interesuję się smutnymi minami. Znam najlepsze przyjaciółki, umiem wskazać ukochane skrawki papierków pochowane w szafkach i ulubione skarpety. Kupuję tonę spineczek i gumeczek, które nie mam pojęcia gdzie giną. Stawiam zakupy dla nich przed moimi, choć 15 lat temu kiedy robiła to moja mama, nie rozumiałam jej kompletnie. Czasami odganiam i przeganiam, mówiąc że nie mam czasu… choć mam. Nie mam cierpliwości. Czasami w nie nie wierzę i czasami nie wierzę też w siebie. Czasami jestem głupsza od nich, a czasami chce mi się uciec.

Jaką chciałabym być?

Chciałabym umieć akceptować ich wady i wybory. Chciałabym nie robić scen przy znajomych, wybaczać błędy, wskazywać drogę. Chciałabym się nie złościć. Chciałabym, żeby nikt ich nie skrzywdził. Chciałabym żeby się ze mną nie kłóciły, bo może się okazać, że mają rację, a ja do błędów przyznawać się nienawidzę. Chciałabym żeby były ze mnie dumne. Chciałabym się z nimi zawsze długo przytulać, być zaskakiwana ich mądrością, pomysłami i głupotami. Mam zamiar nauczyć je samodzielnego myślenia, potrzeby niezależności, poczucia wartości i miłości. Chciałabym, żeby mi się zawsze chciało. Chciałabym być nie narzucająca i kontrolująca, ale mam do tego skłonności – wiem! Chciałabym być obecna w najważniejszych momentach ich  życia. Chciałabym żeby liczyły się z moim zdaniem i przychodziły z problemem. Chciałabym mieć gotowe rozwiązania, uchronić przed całym złem świata. Chciałabym zawsze przedkładać zabawę z nimi nad brudne gary w zlewie. Chciałabym mieć więcej dla nich czasu i większą cierpliwość do huśtawki. Chciałabym mieć z nimi więcej zdjęć. Chciałabym żeby były fajnymi i dobrymi ludźmi. Bardzo dużo bym od siebie chciała, ale WORD chyba nie ma tylu wgranych kartek. Chciałabym być najlepszą mamą na świecie albo przynajmniej najlepszą jaką mają.

Niech moc będzie z Wami i Waszymi Pociechami dziś i zawsze…

Życzę Wam wspaniałego DNIA MAMY!

KOMENTARZE
O AUTORZE
Paulina Kałużna
Paulina Kałużna
Uzależniona od czytania, zwłaszcza biografii i kryminałów, a od pewnego czasu także od literatury dla dzieci. Mama dwóch córek, dla których zaczęła pisać bajki. Fanka płyt winylowych, uwieczniania na zdjęciach największych pierdoł związanych z własnymi dziećmi, Tatr i koloru niebieskiego. Od gotowania woli chodzić na gotowe, nie znosi bałaganu, nie zaczyna dnia bez kawy z mlekiem i nie kończy go bez przeczytania choć jednej strony książki. Lubi pisać!
PODOBNE WPISY
Magiczne bułeczki
... bo takie bułeczki potrafi wyczarować tylko mama.
Rogaliki z powidłami
Okrutnie pyszny smak dzieciństwa ...
Banoffee - banannie prosty deser
Bez pieczenia, bez zagniatania, bez czekania, aż się upi...
WYSZUKIWARKA
ZAMKNIJ
NEWSLETTER
Bądź na bieżąco i zapisz się do newslettera
ZAMKNIJ