CENTRUM INFORMACJI DLA RODZICÓW
Deserowy „czelendż” małolat
Paulina Kałużna
Autor: Paulina Kałużna

Deserowy „czelendż” małolat

Wszystko dookoła w mniejszym lub większym stopniu się odmraża. Odmroziła się nawet pogoda! Nie rozpieszczała nas ostatnio, ale szczególnie dziś wpadła w tony już mocno wakacyjne. A chyba każdy doskonale wie, że na upał najlepsze są lody! Najłatwiej byłoby skoczyć do pobliskiej budki lub wyszperać coś chłodnego w przepastnym zamrażalniku. Nie tędy jednak droga, gdy wokół tyle małych rączek do pomocy i mnóstwo energii do spożytkowania.

Gdy mama z tatą piją kawkę na tarasie do akcji wkraczają oddziały specjalne do super pysznych i mocno cukrowych deserów. Doskonale wiemy, że dziś króluje fit i bio, ale odrobina szaleństwa pokryta grubą warstwą bitej śmietany, to przecież czasami dopełnienie już i tak pięknego dnia. Jak to mówią – „raz nie zawsze”. Uwielbiamy rozpieszczać nasze dzieci, ale jako mama już bardzo samodzielnych dziewczynek uważam, że jeśli czują się na sile i mają na to ochotę mogą rozpieszczać mnie. Śmiało!, do woli!, nie krępujcie się! Ja lubię wszystko, a z dietami mi nigdy nie po drodze. Ten typ tak ma.

Wyciągnęłam młodym damom pucharki do lodów, wspólnie pokroiłyśmy owoce, małolaty powynajdywały sporo super niezdrowych słodkości poupychanych w tajnych skrytkach, które okazały się jawne. A bez galaretki i bitej śmietany to już kompletnie nie mogło się to całe lodowe szaleństwo odbyć. Dziewczęta umyły ręce, przyodziały fartuszki i zabrały się do tworzenia czterech wspaniałych deserów. Ostatnio wszystko nazywają „czelendżem”, więc cała sprawa nabrała jakiegoś mega szybkiego tempa.

Nie ingerowałam w proces twórczy, choć patrząc na przygotowania obawiałam się troszkę niektórych dodatków. Zdałam się ostatecznie na autorki tej lodowej uczty bez marudzenia i czekałam cierpliwie kąpiąc się w słonecznych promieniach. Dziewczyny wynalazły deserowe łyżki, przygotowały napoje, serwetki, co rodzicom sprawiło dodatkową radość. Połączenie lodów z żelkami było delikatnie mówiąc niesympatyczne, ale zjadłam z godnością. Ucieszyłam się, że młodym również taki miks nie przypadł do gustu i większość posypek oraz dziwnych dodatków wyrzucały na talerzyk. Od tamtej pory desery lodowe mają ochotę przyrządzać codziennie i dzięki temu, że mogły zaszaleć z wieloma posypkami – obecnie wybierają lody w połączeniu z owocami, a nie cukierkowymi wariacjami.

Niech moc i orzeźwiający chłodek(zwłaszcza dziś) będą z Wami!

P.S. Pozwólcie dzieciakom zaszaleć w kuchni. Mogą Was zaskoczyć!
KOMENTARZE
PODOBNE WPISY
Pierwsza w Koninie Niepubliczna Szkoła Montessori rozpoczęła rekrutację
Nabór dzieci do klas 1, 2, 3 i 4 przy ul. Zofii Urbanow...
Skakanka - mobilna szkoła tańca i fitness w Wielkopolsce
Skakanda Dance & Fitness powstała z miłości do tańca...
Travel Schooling czyli szkoła w trasie
Mówi się, że podróże kształcą, ale czy naprawdę?
WYSZUKIWARKA
ZAMKNIJ
NEWSLETTER
Bądź na bieżąco i zapisz się do newslettera
ZAMKNIJ