CENTRUM INFORMACJI DLA RODZICÓW
Do góry nogami
Eliza Preuss
Autor: Eliza Preuss

Do góry nogami

W przekazach reklamowych rodzicielstwo często pokazywane jest jako stan sielsko-anielski, czy wręcz różowo-landrynkowy. Uśmiechnięta, zadbana i wypoczęta mama, radosne dzieci i wspierający tata, no po prostu obrazek idealny. Jednak dobrze wiemy, że w życiu to już tak słodko i kolorowo nie jest, w każdym razie nie za często. Oczywiście nie ma co demonizować, że od momentu, gdy staniesz się rodzicem, to już tylko krew, pot i łzy ci pozostają. Ale prawda jest taka, że często ten nasz do tej pory uporządkowany świat staje na głowie.

Jak się okazuje, pod koniec ciąży o takim staniu na głowie marzy każda mama. Oczywiście nie o staniu na swojej głowie, ale o tym, aby maluch fiknął koziołka i stanął na głowie, pozostając w takim ułożeniu już do końca zamieszkiwania maminego brzucha. Taki stan rzeczy jest pożądany i wskazany od około 32-33 tygodnia ciąży. W większości przypadków tak też się dzieje. Przez ponad połowę ciąży dziecko ma w łonie mamy tyle miejsca, że jest w stanie swobodnie obracać się, ćwiczyć, fikać koziołki i robić wszystko na co ma ochotę. W okolicach 32 tygodnia zamieszkiwania swojego pierwszego M1, mieszkanko maleństwa zaczyna robić się jakby przyciasne. Nie ma już takiej swobody ruchów, a fikanie koziołków staje się średnio wykonalne. No i któregoś pięknego dnia, albo też nocy, cały dotychczasowy świat dziecka dosłownie staje na głowie. Dlaczego tak się dzieje? Ano dlatego, że główka rośnie, staje się coraz cięższa i siła grawitacji ciągnie ją ku dołowi. Na szczęście dla malucha taki stan rzeczy nie sprawia, że czuje się jakoś dziwnie, jak na rollercoasterze, miewa mdłości z tego tytułu i ma zwyczajnie dość zwisania głową w dół. Taka pozycja jest wręcz pożądana w kontekście zbliżającego się porodu i wskazana z punktu widzenia naturalnego jego przebiegu.

Niestety nie zawsze tak się zadziewa. W około 4% przypadków, maluch ani myśli obrócić się głową w dół. Tak mu dobrze i koniec, nie ma zamiaru zmieniać swojego ułożenia do samego końca ciąży. Jakie ułożenie przyjmuje dziecko? Najczęściej po prostu wypina pupę, pokazuje, gdzie ma ten cały świat i ani myśli wychodzić na zewnątrz. Ale bez żartów, takie ułożenie, tzw. pośladkowe, czyli pupą, kolankami lub stópkami, jest najczęściej wskazaniem do zakończenia ciąży w sposób zabiegowy. Czy nic nie można na to poradzić? Jest kilka wskazówek, których zastosowanie może pomóc dziecku w obrocie, chociaż oczywiście nigdy nie ma takiej pewności.


Ułożenie pośladkowe - jak pomóc dziecku w obrocie?

Jest kilka naturalnych sposobów, które mogą być praktykowane przez przyszłą mamę w ostatnich tygodniach ciąży.
Nie potrzeba do tego żadnego profesjonalnego wsparcia, ani medykamentów, wystarczy, że mama poświęci sobie chwilę, skupi się na siebie i na dziecku w swoim łonie.

- Afirmacje, czyli rozmowy z dzieckiem i „przekonywanie” maleństwa, że obrót jest bezpieczny i potrzebny, aby niedługo w sprzyjających okolicznościach spotkać się z mamą. Wystarczy usiąść wygodnie, położyć dłonie na brzuchu i wypowiedzieć życzenie: „Kochany syneczku/córeczko, proszę cię, abyś w swoim czasie, kiedy będziesz na to gotowy, obrócił się główką do wyjścia, abyśmy mogli spotkać się niedługo w bezpieczny sposób”. Powtarzaj swoją afirmację jak często możesz. Jest to też okazja do chwili relaksu i skupieniu się na sobie i swoich potrzebach.

- Wizualizuj – oczami wyobraźni staraj się dostrzec, jak twoje dziecko obraca się w twoim łonie. Postaraj się wyobrazić sobie cały obrót i dojrzeć jak w końcu maleństwo przybiera najlepszą i prawidłową pozycję główkową.

- Bierz udział w spotkaniach grup wsparcia – takie spotkania często organizowane są przez doule. Udział w nich, wśród innych kobiet oczekujących przyjścia na świat swojego dziecka, może działać na ciebie rozluźniająco. Skonfrontujesz tam swoje lęki, rozluźnisz się, dzięki czemu napięcie z mięśni dna miednicy puści i być może dziecku uda się przyjąć właściwą pozycję główkową.

- Zadziałaj ciepłem – główka dziecka może podążać za ciepłem, a uciekać od zimna. Możesz zastosować ciepłe okłady w okolicach kości łonowej. W ten sposób możesz stymulować dziecko i zachęcić do obrotu.

- Spinning babies – to zestaw ćwiczeń, które mają pomóc dziecku w przyjęciu właściwej pozycji do porodu. Te ćwiczenia pomagają przywrócić ciału balans i dają dziecku więcej miejsca w macicy, dzięki czemu ma możliwość wykonania obrotu. Ważne, aby wykonywać je regularnie od około 30 tygodnia ciąży. Im wcześniej przyszła mama zacznie ćwiczyć, tym większe szanse na wykonanie przez maleństwo obrotu.

Jeśli mama jest gotowa i otwarta na inne metody, które mogą wpłynąć na dokonanie przez dziecko obrotu, może skorzystać z innych metod, np. z homeopatii, wizyty u osteopaty, moksoterapii, może często relaksować się, słuchać kojącej muzyki, czy terapii czaszkowo-krzyżowej.

Zewnętrzny obrót dziecka przez powłoki brzuszne

Taki sposób jest w zasadzie ostatecznością. Wymaga od zespołu medycznego dużego doświadczenia. Mama sama nie jest w stanie go wykonać. W tym przypadku wymagana jest już wizyta u specjalisty. Takiego obrotu dokonuje lekarz z jednoczesnym wykonywaniem badania USG.


W wielu krajach porody pośladkowe są przyjmowane w sposób naturalny. W Polsce takie ułożenie dziecka jest wskazaniem do cesarskiego cięcia. Nic więc nie stoi na przeszkodzie, aby przyszła mama wykonywała ćwiczenia, poddawała się afirmacjom, relaksacji, aby zwiększyć szanse na obrót dziecka w łonie. Po czym poznać, że dziecko dokonało już obrotu? Mama zaczyna czuć kopnięcia w górnej części brzucha, w okolicach żeber. Zawsze można to potwierdzić również u specjalisty.

Nie w każdym przypadku ten zestaw praktyk zadziała. Nie są to jednak metody inwazyjne (poza obrotem przez powłoki brzuszne), dlatego nic nie zaszkodzi, jeśli mama poświęci sobie i maleństwu trochę więcej czasu ćwicząc, czy praktykując wizualizacje i afirmację. Nie zaszkodzi, a może pomóc.


Powodzenia i pięknych powitań ze swoimi dziećmi życzę Wam przyszłe Mamy i Tatusiowie.

KOMENTARZE
O AUTORZE
Eliza Preuss
Eliza Preuss
Doula, Promotor Karmienia Piersią, Doradca Chustowy, mama dwóch chłopców i żona wspierającego męża. Na co dzień pracuje z kobietami w najcudowniejszym momencie ich życia - w okresie ciąży i pierwszych miesiącach macierzyństwa. Ma w sobie poczucie misji i potrzebę edukowania innych, dlatego organizuje warsztaty grupowe i konsultacje indywidualne dotyczące nauki chustowania, laktacji i szeroko rozumianego wsparcia okołoporodowego. Prywatnie lubi piec i gotować, pasjonuje się zdrowym żywienie w zgodzie z tradycyjną medycyną chińską. Zakochana w Nowym Jorku, który co kilka lat odwiedza, ale mimo to bezustannie za nim tęskni. Uwielbia kupować książki, a jeszcze bardziej je czytać. Docenia czas spędzony z rodziną, bo nigdy nie jest go wystarczająco dużo. Dla poprawy humoru słucha muzyki i gra na pianinie. Nie wyobraża sobie dnia bez jaglanki z pieczonym jabłkiem, gruszką, miodem i orzechami.
PODOBNE WPISY
Dzień Ojca – Dzień Bohatera
Nauczył mnie jeździć na rowerze, powtarzając żebym patrz...
Piersi do karmienia, piersi do patrzenia
Ogólnopolski Tydzień Promocji Karmienia Piersią.
Mamy udają, że to jest łatwe?
„Dziękujemy za to, że udajesz, iż bycie MAMĄ jest ...
WYSZUKIWARKA
ZAMKNIJ
NEWSLETTER
Bądź na bieżąco i zapisz się do newslettera
ZAMKNIJ