CENTRUM INFORMACJI DLA RODZICÓW
Domowa Akademia Sztuk Pięknych
Paulina Kałużna
Autor: Paulina Kałużna

Domowa Akademia Sztuk Pięknych

Nie wiem jak u was, ale do naszego domu zupełnie niespodziewania wpada niekiedy PANNA NUDA.

Nigdy się z nią nie lubiłam, bo mamy skrajnie różne spojrzenie na świat, a jej podejście do życia mnie zwyczajnie irytuje. I choć nie zostaniemy przyjaciółkami, to oczywiście szanuję jej istnienie. Odnoszę jednak wrażenie, że moje osobiste, prywatne, na własnej piersi wykarmione dzieci otwierają jej drzwi za każdym razem, gdy tylko odwrócę się do nich plecami. Ja się tak staram, a one mi tu potrafią krzyknąć: „MAAAAAAAAAAAAAMOOOOOOOO NUDZI MI SIĘ”. Oznacza to mniej więcej tyle, że skończyły im się pomysły na siebie, matka właśnie usiadła w fotelu, by poczytać, a PANNA NUDA wskoczyła niepostrzeżenie przez uchylone okno tarasowe.

W takiej sytuacji zwykle wygrzebuję się spod fotelowego kocyka i wyciągam asy z rękawa. Przyznam, że kończą mi się już te karty ukryte na nadgarstkach. Co tym razem? Pomyślałam...

a może by tak stworzyć im tu Akademię Sztuk Pięknych?


W każdym dziecku tkwi przecież plastyczny talent, ale jak się bawić… to z rozmachem! Odesłałam dziewczęta do pokoi, by wystylizowały się na malarki rodem z paryskiego deptaku. Po chwili wróciły gotowe do pracy.

Rozłożyłam dwie sztalugi, akwarele, wyszukałam pędzli różnej maści, poustawiałam słoiczki z wodą, chusteczki do wycierania siebie, płótna lub podłogi i moje dwie studentki ASP zabrały się do tworzenia. Zadanie polegało na namalowaniu wieży Eiffla, którą kiedyś wszyscy składaliśmy z drewnianych elementów. Zasugerowałam, że zanim zabiorą się za wymachiwanie pędzlami może warto zacząć od szkicu. Zdziwiły się nieco, ale chwyciły za ołówki. Młodsze dziecię jest typem buntowniczki o krótkim loncie, więc po kilku nieudanych próbach (według niej nieudanych, ale ja tam do artystów się nie wtrącam) uznała, że lepiej będzie jak mamuśka jej coś naszkicuje. Zgodziłam się i gdy tylko zamoczyła pędzel w farbie nerwiki ulotniły się niczym czekoladowe ciastka na przyjęciu urodzinowym ;-)

Na głowę moich plastyczek wcisnęłam po berecie i miały zabawę, że hohohoho. Ja za to miałam niezły ubaw z podziwiania przyjmowanych przez nie pozycji. Szeroki rozkrok jak do szpagatu, klęczenie przed sztalugą, przygryziony język, poza modelki. Było tego sporo. W trakcie zabawy zrobiły sobie ze mnie pomocnika od „czarnej roboty”. Mamo czy mogłabyś wymienić nam wodę?, Skończył mi się granat – wyciśniesz z tubki? Zapytałam więc – Może chcecie się czegoś napić? W odpowiedzi słysząc – Miło, że pomyślałaś, ale na razie jesteśmy zajęte. Cóż pozostało mi tylko usługiwać i strzelać fotki.

Prace tradycyjnie zostały porozwieszane po domu, a one pytają, kiedy zabiorę je do prawdziwej ASP. Niewykluczone, że wkrótce!

Niech moc będzie z wami, a na PANNĘ NUDĘ obyście zawsze znaleźli sposób.

KOMENTARZE
O AUTORZE
Paulina Kałużna
Paulina Kałużna
Uzależniona od czytania, zwłaszcza biografii i kryminałów, a od pewnego czasu także od literatury dla dzieci. Mama dwóch córek, dla których zaczęła pisać bajki. Fanka płyt winylowych, uwieczniania na zdjęciach największych pierdoł związanych z własnymi dziećmi, Tatr i koloru niebieskiego. Od gotowania woli chodzić na gotowe, nie znosi bałaganu, nie zaczyna dnia bez kawy z mlekiem i nie kończy go bez przeczytania choć jednej strony książki. Lubi pisać!
PODOBNE WPISY
Pierwsza w Koninie Niepubliczna Szkoła Montessori rozpoczęła rekrutację
Nabór dzieci do klas 1, 2, 3 i 4 przy ul. Zofii Urbanow...
Travel Schooling czyli szkoła w trasie
Mówi się, że podróże kształcą, ale czy naprawdę?
Wakacje w Koninie - piłkarskie półkolonie z Akademią Reissa
Zapraszamy na piłkarską przygodę dla małych i dużych!
WYSZUKIWARKA
ZAMKNIJ
NEWSLETTER
Bądź na bieżąco i zapisz się do newslettera
ZAMKNIJ