CENTRUM INFORMACJI DLA RODZICÓW
Domowa produkcja mydełek
Paulina Kałużna
Autor: Paulina Kałużna

Domowa produkcja mydełek

Naoglądałam się pięknych mydełek na kiermaszach, w Internetach i miałam się z dziewczynkami na jakieś warsztaty mydlarskie nawet zapisać. Nie zdążyłam, bo wiadomo…

Dlatego postanowiłam zrobić to sama w domowych warunkach. Coś tam w sieci pooglądałam, poczytałam, ale nie wszystko i nie do końca, bo dziewczyny już ciągnęły za rękaw wołając: „KIEDY ZACZYNAMY?”

Jednak zanim doszłyśmy do momentu, o którym będę pisać Wam dziś - przeszłyśmy już kilka „mydełkowych” prób i mogę Wam śmiało podrzucić kilka porad na początek. Po pierwsze nie traćcie pieniędzy na gotowe w sklepach zabawy kreatywne dotyczące mydełek. Ja kupiłam i przydały nam się stamtąd tylko 3 rzeczy – foremka, barwnik i baza mydlana. Myślę, że w kuchni znajdziecie sami wiele z potrzebnych do produkcji rzeczy. Po drugie – nie próbujcie rozpuszczać sklepowych mydeł w kostkach. Tego też doświadczyłyśmy. Rozpuszczenie ich jest możliwe, ale często ta masa się przypala. Jedynym pozytywem było zaobserwowanie tego jak wiele chemii jest w ich środku. Intensywność zapachu po rozpuszczeniu też daje wiele do myślenia. Rozpuszczona przez nas masa była przypalona i strasznie się kleiła. Nie byłyśmy w stanie nic z niej zrobić. A mieszkanie wymagało wietrzenia.

Zatem ucząc się na błędach, zamówiłam w Internecie bezbarwną, glicerynową bazę mydlaną. Koszt to około 30 zł, a w „gratisie” otrzymałam zielony bezzapachowy barwnik. To i tak mniejszy koszt niż gotowe zestawy ze sklepów.  Zwłaszcza, że kupiłam kilogram bazy, a można kupić mniejsze kostki - tym samym tańsze.
 
Aby nasze mydełka miały zapach, dorzucałyśmy do nich cynamon i płatki róż z przydomowego ogródka. Zrezygnowałyśmy z aromatów. Do produkcji potrzebujecie jeszcze szklanej miski, tarki i foremek. My używałyśmy silikonowej, która służy do produkcji lizaków. Wszystkie silikonowe wzory – do ciasteczek, do kostek lodu czy inne, które mają ciekawe kształty świetnie się do tego nadają, bo łatwo z nich później wyjąć mydełka. My wypróbowałyśmy jeszcze metalowych foremek do babeczek, szklanych naczyń i plastikowych foremek z naszego sklepowego zakupu. Chciałyśmy porównać co jest najlepsze. Wyciągając mydełka z tych metalowych form - troszkę uszkodziłyśmy wzór. Szklane naczynia dały radę, ale trochę się namęczycie przy wydobywaniu dzieła – zwłaszcza z głębszych naczyń. Bez względu na to, na które foremki się zdecydujecie – warto je wcześniej wysmarować olejem. Silikonowe zdecydowanie w czołówce.
 
Dziewczynki na początek chwyciły za tarki, by zamienić kostkę bazy mydlanej w drobinki. Wtedy łatwiej się to rozpuszcza. Baza po starciu przypomina żelki. Potem przerzuciłam to wszystko do szklanego naczynia i na ok. 2 minut włożyłam do mikrofali. Najlepiej gdyby szklane naczynie miało dzióbek, bo rozpuszczoną bazę później łatwiej jest przelewać. Ja zdecydowałam się na przelanie rozpuszczonej masy ze szklanej miski do plastikowego dzbanka, gdyż płyn jest bardzo gorący i chciałam uniknąć poparzeń.

Kolejnym krokiem jest już wasza wyobraźnia – barwniki, płatki róż, cynamon, kawa, brązowy cukier. Inspiracji w Internecie jest tyle, że głowa puchnie. Pamiętajcie, że płyn szybko zastyga, więc warto wcześniej przemyśleć koncepcje.

Nasze mydełka schły na parapecie i po ich wyjęciu doszłyśmy do wniosku, że mogłyśmy bardziej zaszaleć z barwnikami. Różowe płatki róż zmieniły kolor na zielono-żółty, ale i tak wyszło fajnie. Część naszej produkcji trafi do bliskich w prezencie, a dziewczynki już czekają dziś na kąpiel, by wypróbować pracy rąk własnych. Aby przyspieszyć tężenie – foremki możecie włożyć do lodówki.

Nasza domowa produkcja pozwoliła nam uzyskać mydełka bez ulepszaczy, chemii i dziwnych substancji pieniących. Nasze motylki, muszelki i gwiazdki nie powinny podrażniać skóry i uczulać. Szukajcie dobrych baz mydlanych ze sprawdzonym składem. W produkcję mydełek się wkręciłyśmy i już wiemy, że wrócimy do tematu. Wszak z kilogramowej masy zostało nam jeszcze pół!

Niech moc będzie z Wami!
 
KOMENTARZE
O AUTORZE
Paulina Kałużna
Paulina Kałużna
Uzależniona od czytania, zwłaszcza biografii i kryminałów, a od pewnego czasu także od literatury dla dzieci. Mama dwóch córek, dla których zaczęła pisać bajki. Fanka płyt winylowych, uwieczniania na zdjęciach największych pierdoł związanych z własnymi dziećmi, Tatr i koloru niebieskiego. Od gotowania woli chodzić na gotowe, nie znosi bałaganu, nie zaczyna dnia bez kawy z mlekiem i nie kończy go bez przeczytania choć jednej strony książki. Lubi pisać!
PODOBNE WPISY
Porysujmy na koszulkach!
Gdy zwykłe T-shirty Was znudzą - chwyćcie za pastele!
Flet zagościł w naszym domu
Gdy Twoje dziecko zaczęło przygodę z instrumentem, a ten...
Baza musi być!
To niesamowite, że w życiu każdego człowieka - bez wzglę...
WYSZUKIWARKA
ZAMKNIJ
NEWSLETTER
Bądź na bieżąco i zapisz się do newslettera
ZAMKNIJ