CENTRUM INFORMACJI DLA RODZICÓW
Gdy sypią się mleczaki
Paulina Kałużna
Autor: Paulina Kałużna

Gdy sypią się mleczaki

W momencie, gdy z paszczy Pociechy sypią się mleczaki wiadomo, że trzeba sypnąć groszem. Od kilku lat odwiedziny WRÓŻKI ZĘBUSZKI to standard w naszym kraju i dochodzę do wniosku, że nie należy z niego rezygnować. Na marginesie, ten zwyczaj uświadamia mi, że Moi Kochani Rodzice wiszą mi kilka ładnych dyszek.

Gdy moja córka oznajmiła mi niedawno, że rusza jej się ząb nie potraktowałam tego poważnie. Dlaczegóż? Miała starsze koleżanki i swego czasu zazdrościła im takich przeżyć, więc stwierdziłam, że to jakieś symulowanie. Ale gdy naocznie i namacalnie przekonałam się, że dolna jedynka kiwa się wte i wewte jak szalona, doznałam kompletnego szoku. Jak to moja mała dziewczyneczka już wchodzi w etap stałych zębów?To już, teraz, zaraz? Przecież ja nie jestem na to psychicznie gotowa. Ani się obejrzę i będę z nią szukać kiecki na studniówkę. Ja cię kręce! Jeszcze niedawno ledwo co spinkę na tych bobasowych włosach wpinałam, wyprawkę do przedszkola szykowałam, trzymałam za rączki przy pierwszych krokach, a tu już mleczaki się sypią? Chwila refleksji mnie dopadła, nie powiem, że nie. Z sentymentów wyrwało mnie moje dziecko, które z ekscytacją w głosie oznajmiło mi, że przecież za momencik, za chwileczkę odwiedzi ja WRÓŻKA ZĘBUSZKA!!!!!!!

Ząb kolebał się przez kilka dni i wyginał niczym Ewa Chodakowska w „Skalpelu”, ale wypaść nie chciał. Mała nim ruszała, ruszała i po nierównej walce,pożegnał się z paszczą. Radość z przerażeniem mieszały się w jej wielkich źrenicach. Pojawiło się trochę krwi i stresu. Wytłumaczyłam Młodej, że to zwiastun tego, iż dorasta, a na miejscu utraconego mleczaka wyrośnie piękny, zdrowy i silny ząb, który mam nadzieję będzie jej towarzyszył aż do siwych włosów. Trzysta razy potwierdziłam, że nie wygląda głupio, że nikt nie będzie się z niej śmiał. Mała pieczołowicie „zafoliowała” siekacza, niczym pakunek do Chin i wyczekiwała wieczoru. Ja okazałam się najgorszą matką na świecie, bo o zębowym rytuale zapomniałam! Ofoliowanego zęba schowałam do szuflady i kompletnie wypadło mi to z głowy, by schować go pod poduszkę, mimo że córka przypominała mi o tym około 38 razy.

Poranny zawód na jej twarzy sprawił, iż musiałam naprędce wymyślić historię co też WRÓŻCE mogło się przytrafić, że nie dotarła do jej pokoju. Zgoniłam to na urlopowy czas i jakoś poszło. Następnego dnia banknot znaleziony pod poduszką miał zrekompensować straty moralne mojego dziecka oraz mojego męża, którzy oboje patrzyli na mnie z wyrzutem.

Za kilka dni zaczęła ruszać się kolejna dolna jedynka (to jedynki dolne i górne wypadają jako pierwsze). Nie obyło się bez wizyty u dentysty, gdyż mleczak jeszcze nie wypadł, a stały ząb już zaczął rosnąć w drugim rzędzie! Dolny, mały siekacz został profesjonalnie usunięty przez dentystkę, a zadaniem Małej jest teraz wypychanie go do przodu. Podobno wróci na swoje miejsce bez problemu. OBY!

Postanowiłam, że tym razem stanę na wysokości zadania i nie zapomnę już o wizycie zębowej czarodziejki. Od kolegi mieszkającego za granicą dowiedziałam się, że tam WRÓŻKA ZĘBUSZKA oprócz tego, że zostawia pieniądze, to jeszcze skrupulatnie ocenia mleczaka w starannie przygotowanej tabeli – stan zęba, wielkość czy kolor. Od tych wszystkich czynników zależy wypłacona kwota. Pomysł mi się spodobał i choć KARTY ZĘBA nie przygotowałam (może następnym razem), to oprócz wsparcia finansowego postanowiłam pod poduszkę wepchnąć jeszcze list. Jak to ja, rozpisałam się niemiłosiernie. Wspomniałam o szczotkowaniu, higienie, wizytach u dentysty, że wróżka jest z niej dumna, że jest dzielna i tak dalej. Wszelkie wartości i zasady, z których nauką trudno bywa w życiu codziennym, wcisnęłam w usta baśniowej postaci. Wiecie, że Zając Wielkanocny, Święty Mikołaj i Wróżka Zębuszka mają naprawdę super moc i siłę przekonywania. Postanowiłam z tego skorzystać.

Zastanawiam się co zrobię z tymi wszystkimi mleczakami? Podobno wypadają do 12-13 roku życia. Jeśli dobrze liczę, przed nami jeszcze 18 sztuk. Za każdego następnego zęba musi liczyć się już tylko z bilonem, bo w przeciwnym razie zbankrutuję. Planuję zachować jej na pamiątkę dwa mleczaki.

Jednak tak naprawdę żegnanie się z mleczakami, to koniec pewnego etapu w życiu dziecka. Zanim zaczną pozbywać się swoich pierwszych ząbków, wytłumaczcie dlaczego tak się dzieje i że to nic strasznego. Koniecznie wspomnijcie o WRÓŻCE ZĘBUSZCE. Jej wizyta jakoś rekompensuje dziecięcy strach przed nowym.

Niech moc będzie z Wami!
 
KOMENTARZE
Gość20.10.2018 godz: 0:27
Dziękuję za piękny pomysł. ☺ Ps. Tylko dlaczego ci mężowie tak patrzą z wyrzutem na żony? Przecież też mogą sami coś przygotować...
O AUTORZE
Paulina Kałużna
Paulina Kałużna
Uzależniona od czytania, zwłaszcza biografii i kryminałów, a od pewnego czasu także od literatury dla dzieci. Mama dwóch córek, dla których zaczęła pisać bajki. Fanka płyt winylowych, uwieczniania na zdjęciach największych pierdoł związanych z własnymi dziećmi, Tatr i koloru niebieskiego. Od gotowania woli chodzić na gotowe, nie znosi bałaganu, nie zaczyna dnia bez kawy z mlekiem i nie kończy go bez przeczytania choć jednej strony książki. Lubi pisać!
PODOBNE WPISY
Co z tymi nóżkami?
Jak zadbać o bezpieczeństwo małego podróżnika?
Obrazy, które kilkulatek powinien już znać
Matejko, Chełmoński, Kahlo, Leonardo czy van Gogh?
WYSZUKIWARKA
ZAMKNIJ
NEWSLETTER
Bądź na bieżąco i zapisz się do newslettera
ZAMKNIJ