CENTRUM INFORMACJI DLA RODZICÓW
Historie pisakiem na wodzie pisane
Paulina Kałużna
Autor: Paulina Kałużna

Historie pisakiem na wodzie pisane

Pisaki, łyżka i talerz z wodą. Zaledwie tyle ostatnio było mi potrzeba, by zająć moim dzieciom czas. Nie znoszę, gdy oglądają telewizor. Nie cierpię, gdy chcą psuć oczy w telefonie. Oczywiście robią i jedno i drugie, ale nie zmienia to faktu, że telepie mnie na samą myśl. A jeśli człowiek nie lubi jak latorośle przepadają w netach i bajeczkach, to chciał nie chciał, ale musi zaproponować alternatywę – zwłaszcza gdy deszcz na dworze.

Jest mi coraz trudniej wymyślać kolejne kreatywne zabawy, bo robiłyśmy już naprawdę sporo, ale błądząc w Internetach udaje mi się wpaść na kolejne pomysły. Tym razem postanowiłam wypróbować z dziewczynkami pisaki do malowania po wodzie. Takie hasło wpisałam w wyszukiwarkę i trochę dziwactw mi wyskoczyło. Kliknęłam w najtańszą opcję. Przyszły w paczuszce mega niepozorne pisaczki – sztuk 12.

Zatem wzięłam trzy talerze do zupy – białe - po to, by widać lepsze efekty. Do tego duże łyżki i zaczęłyśmy malować proste rysunki. Pierwsze były dramatyczne, a właściwie nie było ich wcale. Tuż po zanurzeniu rozrywały się i pozostawały na wodzie jedynie kolorowe skrawki. Nie byłyśmy w stanie wyczuć o co w tym chodzi i jak się za to zabrać, by nasz wzorek zaczął pływać. Metodą prób i błędów doszłyśmy w końcu do tego jak się z tym fantem obchodzić. Nie wszystkie kolory pisaków były okej. Jedne się strasznie mazały, a inne nie działały. Łyżka, po której malowałyśmy musi być koniecznie sucha, więc po każdym wzorku wycierałyśmy łyżki papierowym ręcznikiem.

Powstały kwiatki, drzewka, serduszka, różne napisy, ludziki, rybki i inne. Wcale nie było to takie proste ani oczywiste. Próbowałyśmy różnych technik, aby nasze obrazki zgrabnie ześlizgiwały się do wody. Okazało się, że najlepiej wychodziły nam wzorki rysowane na czubku łyżki, które moczyłyśmy pionowo w wodzie. Łatwo napisać – trudniej zrobić! Uwierzcie mi, ale zabawa była zajmująca. Moje Starsze Dziewczę traciło niesamowicie cierpliwość przy każdej nieudanej próbie, ale wytrwale działała. Chciała wszystko od razu idealnie. Brak cierpliwości po mamusi, ale mi akurat tu jej nie brakowało. O dziwo!

Każdy talerz przedstawiał inną historyjkę, a właściwie chciałyśmy żeby tak było. Pływające obrazki, to naprawdę ciekawa i kreatywna zabawa, którą Wam mega polecam.

Niech moc będzie z Wami!
KOMENTARZE
Magda12.06.2022 godz: 22:23
Muszę spróbować z moimi chłopcami!
O AUTORZE
Paulina Kałużna
Paulina Kałużna
Uzależniona od czytania, zwłaszcza biografii i kryminałów, a od pewnego czasu także od literatury dla dzieci. Mama dwóch córek, dla których zaczęła pisać bajki. Fanka płyt winylowych, uwieczniania na zdjęciach największych pierdoł związanych z własnymi dziećmi, Tatr i koloru niebieskiego. Od gotowania woli chodzić na gotowe, nie znosi bałaganu, nie zaczyna dnia bez kawy z mlekiem i nie kończy go bez przeczytania choć jednej strony książki. Lubi pisać!
PODOBNE WPISY
WYSZUKIWARKA
ZAMKNIJ
NEWSLETTER
Bądź na bieżąco i zapisz się do newslettera
ZAMKNIJ