CENTRUM INFORMACJI DLA RODZICÓW
I to krążące nad głową „kiedy?”
Paulina Kałużna
Autor: Paulina Kałużna

I to krążące nad głową „kiedy?”

Gdy człowiek zamienia się w rodzica, pytania zaczynające się od słowa „kiedy?” stają się codziennością, a czasami udręką. Kiedy pożegnać się ze smoczkiem, kiedy zacząć sadzać na nocnik i pampersowi powiedzieć ostateczne „baj, baj”. Kiedy odstawić od piersi, kiedy wrócić do pracy, kiedy zacząć wprowadzać do diety malca to czy tamto, kiedy w końcu wyjdą te zęby, kiedy zacząć się martwić kaszlem, by iść do lekarza czy może to jeszcze bez sensu? Kiedy dziecko powinno zacząć chodzić, kiedy podnieść główkę, kiedy powie pierwsze słowo? Kiedy zapisać do przedszkola, kiedy zostawić brzdąca na noc bliskim, by samemu zaszaleć z drugą połówką? Kiedy dać do dyspozycji własny telefon, kiedy ustalić kieszonkowe, kiedy wyłączyć bajki w telewizorze?

Sami wiecie, że wyliczać można bez końca. Co więcej po jednej kategorii „kiedy?” pojawiają się kolejne. Te z wyższej półki, bo dziecko rośnie. Na drodze stają kolejne wyzwania, więc i nowe pytania – niekiedy bardziej złożone i wymagające więcej odwagi.

Któregoś razu zapytałam swoją przyjaciółkę, kiedy zrozumiała, że jej syn jest gotowy, by samodzielnie wyjść na dwór, do sklepu, na boisko? Odpowiedziała mi, iż to jedna z trudniejszych decyzji, ale jeśli rodzic zna i obserwuje swoje dziecko - przyjdzie to naturalnie. Obie strony wyczują moment, w którym trzeba wejść na wyższy poziom zaufania. Oczywiście nie bez strachu, obaw i analizy, ale kiedyś pozwolić trzeba.

Doszłam do wniosku, że pępowina rodzicielska jest wielowarstwowa. Gdy puszczasz dziecko do przedszkola masz wrażenie, że już ją odciąłeś. Jesteś super dzielny. Podjąłeś decyzję, przetrwałeś łzy, widzisz rozwój i szczęście swojej latorośli – NO JESTEŚ GOŚĆ. Wziąłeś nożyczki i ciach! Sajonara – teraz to już tylko z górki. Nic bardziej mylnego! Potem jest kolejna i kolejna warstwa pępowiny, której się pozbywasz. Musisz to robić, by twoje dziecko było szczęśliwe, samodzielne i spełnione.

Niedawno miałam rozterki życiowe w stylu: „Kiedy puścić siedmiolatkę na trzydniowy obóz i czy w ogóle to zrobić?” Przez głowę przeszło mi dwieście osiemdziesiąt dziewięć myśli o całym złu tego świata, szereg wątpliwości i masa analiz życiowych. Ostatecznie pojechała. Chciała, nalegała i cieszyła się jak wariatka na ten wyjazd. Okazało się, że wróciła mega zadowolona, rozchichrana oraz wytęskniona. Przed biwakiem uznałam, że nie mogę przelewać na nią swoich obaw i nie powinnam przedstawiać jej świata czy ludzi jedynie w samych okropnych barwach. Nie zmienia to jednak faktu, że zanim wyjechała odbyliśmy kilka rozmów na wiele tematów, wręczyliśmy jej masę informacji, garść wskazówek i rad. Resztę zostawiliśmy w jej rękach. Nie wiem czy każdy tak dziś wszystko analizuje. Ja, choć myślałam, że jestem w takich kwestiach wyluzowana – w zderzeniu z rzeczywistością, absolutnie nie byłam. Kolejna warstwa została zdjęta. Jestem z nas dumna, bo chyba zdaliśmy egzamin z wypuszczania powoli z gniazda, a potrzeba naszego dziecka została zaspokojona. Liczę, że to kolejna cegiełka w drodze do jej samodzielności, a wcale nie było łatwo ją wmurować.

W głowę wbiło mi się ostatnio zdanie psycholożki Agnieszki Stein: „Rodzice nie wychowują dzieci dla siebie, tylko dla świata i dla nich samych. Kiedy chcą być dobrymi rodzicami, starają się oprócz korzeni dawać dzieciom także skrzydła”.

Niech moc będzie z Wami!

KOMENTARZE
O AUTORZE
Paulina Kałużna
Paulina Kałużna
Uzależniona od czytania, zwłaszcza biografii i kryminałów, a od pewnego czasu także od literatury dla dzieci. Mama dwóch córek, dla których zaczęła pisać bajki. Fanka płyt winylowych, uwieczniania na zdjęciach największych pierdoł związanych z własnymi dziećmi, Tatr i koloru niebieskiego. Od gotowania woli chodzić na gotowe, nie znosi bałaganu, nie zaczyna dnia bez kawy z mlekiem i nie kończy go bez przeczytania choć jednej strony książki. Lubi pisać!
PODOBNE WPISY
Magiczne bułeczki
... bo takie bułeczki potrafi wyczarować tylko mama.
Rogaliki z powidłami
Okrutnie pyszny smak dzieciństwa ...
Banoffee - banannie prosty deser
Bez pieczenia, bez zagniatania, bez czekania, aż się upi...
WYSZUKIWARKA
ZAMKNIJ
NEWSLETTER
Bądź na bieżąco i zapisz się do newslettera
ZAMKNIJ