CENTRUM INFORMACJI DLA RODZICÓW
Jak wspierać naturalny potencjał i zdolności matematyczne dziecka?
Akademia Junior Daltońskie Przedszkole i Edukacja Domowa
Autor: Akademia Junior Daltońskie Przedszkole i Edukacja Domowa

Jak wspierać naturalny potencjał i zdolności matematyczne dziecka?

Jak sprawdzić czy to, co dziecko policzyło ma taką samą wartość?

Przy użyciu wagi możecie sprawdzić czy klocki lub inne przedmioty w zbiorze, który powstał waży tyle samo. Jeśli jest to waga szalkowa od razu widać równowagę, a kiedy z jednej szali zabierzecie jeden przedmiot jedna szala idzie w dół- w ten sposób tworzycie kolejną sytuację edukacyjną, w której wasze dziecko poznaje i doświadcza kolejnych zagadnień matematycznych.

Innym sposobem jest uszykowanie miarki z białej fasoli, każdą fasolkę podpisujemy od jeden do dziesięć, układamy jedna pod drugą i łączymy taśmą. Taką miarkę kładziemy przed dzieckiem i zachęcamy je do ułożenia wybranych przedmiotów ze zbiorów, które stworzyło po obu stronach miarki. Po chwili widać, czy zbiory są takiej samej wielkości, czy któryś jest mniejszy.

Starsze dzieci mogą w ten sposób dodawać i odejmować, wówczas liczebność zbiorów zmienia się i można analizować, gdzie jest więcej, a gdzie mniej oraz co się stało, że jeden zbiór jest mniejszy od drugiego- czyli po prostu dziecko może wysnuwać teorie i je badać oraz sprawdzać, czy jego założenia były słuszne czy też nie.

Jak dodawać i odejmować?

Pamiętacie kostki do gry? Tym razem można użyć dwóch. Dziecko rzuca obie kostki i przelicza, ile kropek wypadło na każdej z nich, następnie liczy, ile to jest razem. W ten sam sposób można odejmować.

Kiedy do zabawy z kostkami używacie klocków i uzbiera się ich sporo możecie w pewnym momencie zaproponować swojemu dziecku, by skonstruowało coś z tego co przyniosło. Kiedy w trakcie budowania okaże się, że klocków jest za mało, można wykorzystać tę sytuację do zabawy w dodawanie („To ile klocków potrzebujesz?”), dziecko określa, ile klocków potrzebuje i tyle ich przynosi. Podobnie w sytuacji, kiedy budowla została ukończona a klocki zostały, to może sprowokować sytuacje zachęcającą do odejmowania („O, ile klocków Ci zostało?).

Starszym dzieciom można zaproponować dopełnianie do dziesięciu. Świetnie w tym przypadku spełniają się małe belki inspirowane tymi dużymi Montessori (takie belki możecie zrobić z patyków znalezionych w lesie, ze wstążki, czy klocków i innych rzeczy które podsunie wam wasza wyobraźnia).
Najdłuższa belka składa się z dziesięciu elementów. Wystarczy przeliczyć z dzieckiem lub zachęcić je do samodzielnego przeliczenia najdłuższej belki. Następnie dziecko wybiera jedną z krótszych beleczek, przelicza, ile ma ona elementów i przykłada ją do tej najdłuższej tak, by początek obu belek był jeden pod drugim. Wówczas widać, ile brakuje, by powstała cała dziesiątka (można zadać dziecku pytanie, np. „ile ci brakuje, by było dziesięć?”) . Dziecko określa brakującą ilość i odszukuje ja spośród beleczek, które jeszcze nie zostały użyte. W ten sposób dziecko samodzielnie odkrywa, jakie liczby należy do siebie dodać, by stworzyć dziesiątkę, jednocześnie ćwiczy dopasowywanie ilości do liczby.

Pomocne przy zabawie w dodawanie i odejmowanie może okazać się także domino. Dziecko wybiera sobie jeden klocek domino i przelicza, ile kropek jest z jednej strony, ile z drugiej strony klocka, następnie dodaje, ile jest razem. W taki sposób można, także odejmować. Jeżeli wasze dziecko potrafi już rozpoznawać ilości i określać ją cyfrą, którą zapisuje może za pomocą domina stworzyć działanie matematyczny i zapisać je pod klockiem domino, który ułoży na kartce lub który narysuje na kartce, np. 3+5=8.

Jak nauczyć dziecko określania parzystych i nieparzystych liczb?

Potrzebne będą karteczki, na których zapiszecie lub wasze dzieci zapiszą cyfry/ liczby od 1-9 (może być do dziesięciu). Następnie pod każdą cyfrą/ liczbą dziecko układa w rzędzie jeden pod drugim klocki lub inne przedmioty.

Jako że podczas nauki ważnych zagadnień bardzo pomocne są historie, można wymyślić historię, dzięki której dziecko wczuje się jeszcze bardziej; można, np. zaproponować, że te klocki to dzieci i one są w wesołym miasteczku i ustawiają się w kolejce do różnych atrakcji lub że to dzieci i ich mamy lub tatusiowie i teraz trzeba ich dobrać w pary.

Dobierając w pary bardzo dobrze zaznaczmy to, że w niektórych kolejkach są tacy, którzy nie mają pary, bo to zostanie lepiej zapamiętane. Jeżeli macie uzdolnienia aktorskie, możecie pójść na całość! I tak dobierając te pary określamy: para, para, para… O!!! A ten nie ma pary! Hmmm, ciekawe/ albo: Ej! A tu jest tylko jeden! I, i on nie ma pary? No nie ma pary, ok, jak nie ma, to nie ma. Czyli ten NIE MA pary. Kiedy już wszystkie liczby zostaną dobrane w pary, podnosimy kartoniki z nieparzystymi liczbami i mówimy, np.: „Widzę tutaj, że 1,3,5,7 i 9 jest NIE parzyste.” Odkładamy kartoniki na miejsce i podnosimy te parzyste i ponownie podkreślamy, że to właśnie te, czyli: 2,4,6,8 są PARZYSTE. I również odkładamy kartoniki na miejsce.

Jak nauczyć się liczb po przekroczeniu progu dziesiętnego?

W tym również może pomóc dzieciom ich pierwotna chęć badania i odkrywania! W naszym przedszkolu zaczynamy naukę liczenia od pierwszej dziesiątki, zaznaczamy przy tym procesie, że te liczby również są rytmem, bo powtarzają się w każdej kolejnej dziesiątce (czyli od 1 powstaje 11, od 2 powstaje 12, 3- 13, 4-14 i tak do 19 a na końcu powstaje druga dziesiątka, choć temat pełnych dziesiątek to osobny temat, o którym też wspomnę).

Zatem kiedy wasze dziecko już dobrze zna pierwszą dziesiątkę (rozpoznaje znaki graficzne, przelicza w zakresie dziesięciu i dopasowuje ilość do liczby), przychodzi czas na odkrywanie dalszych szeregów liczb!
Właśnie w tym momencie przypominamy dziecku, że cyfry od 1-9 tworzą swoisty rytm i by to udowodnić bierzemy matę z dziewięcioma dziesiątkami umieszczonymi jedna pod drugą. Przeliczamy jedności (również zapisane na kartonikach) i układamy jedna pod drugą aż dojdziemy do maty z dziesiątkami.

 Tak! I tu zaczyna się nowa przygoda! Pokazujemy dziecku co jest dalej, czyli bierzemy kartonik z cyfrą 1 i układamy na pierwszej dziesiątce, w miejscu zera, kontynuujemy z następnymi cyframi aż do powstania liczby 19- przez cały czas, układania liczb głośno je nazywamy, ja osobiście mocniej podkreślam jedność w nazwach dziesiątek (JEDEN- naście), by zwrócić uwagę dziecka skąd ta nazwa. Kiedy skończymy prezentację zapraszamy i zachęcamy dziecko by tym razem spróbowało samo.
 
 
Jeżeli nie będzie miało ochoty, nie zniechęcajcie się! To co pokazaliście już zaistniało w głowie waszego dziecka. Możecie wrócić do tego następnego dnia. By dzieci zrozumiały matematykę wystarczy mu średnio około 15 minut codziennie zajęć połączonych z zabawą, w której czuje się swobodnie i kiedy czuje, że to co odkryło zostało osiągnięte poprzez własne doświadczenia! Pamiętacie co mówiła Helen Parkhurst „Jeśli szanujemy dziecko […] wszystko co ono potrafi- nauczycielowi (również rodzicowi) zrobić nie wolno!”.

Kiedy dziecko już potrafi budować z liczb i nazywać wszystkie dziesiątki możemy przejść do następnego etapu, czyli budowania tych samych dziesiątek np. z klocków Lego, wówczas widać jeszcze wyraźniej, że te liczby to nie np. 1 i 1, tylko 10 i 1. W momencie, gdy dziecko dociera do dziewiętnastu widzi, że jest to w istocie 10 i 9 i właśnie w tym momencie mamy niepowtarzalną okazję zadać pytanie, które może stać się wielkim odkryciem waszego dziecka: „Hmm, a co się stanie, kiedy dołożysz do 19. jeszcze jedną jedność (jeszcze jeden klocek)?”
W tym momencie u dziecka zachodzi proces, dlatego najlepsze co możemy zrobić to milczeć i pozwolić mu się zastanowić. Zdarza się, że odpowiedź na nasze pytanie padnie od razu, czasami po dłuższym namyśle i wówczas po prostu potwierdźcie to co stwierdziło wasze dziecko, czyli: „No tak, powstanie 20.”

Może się jednak zdarzyć, że dziecko nie będzie wiedziało co się wydarzy- pamiętacie, o czym była mowa na samym początku tego artykułu? Tak, o tym, że niepowodzenia w nauce matematyki biorą się między innymi z trudności nie do przeskoczenia dla dziecka. Skoro ono nie wie, to porównywanie go do rówieśników, że oni już dawno to wiedzą, albo zadawanie w kółko tego samego pytania: „No jak to nie wiesz, przecież wciąż to ćwiczymy!”- TO NIE POMOŻE.

A co może pomóc? Jeżeli wasze dziecko ma z czymś trudność oznacza to, że jeszcze nie dojrzało emocjonalnie do tego rodzaju zadań i potrzebuje czasu, czyli ćwiczeń w tym zakresie, w którym już zdobyło doświadczenie. Zatem, nic na siłę! Wróćcie do przeliczania od 1-10; później powoli przechodźcie do dziesiątek, aż wasze dziecko samo dojdzie do tego, że po 19 jest druga dziesiątka, czyli 20 i zapamięta to na całe życie, ile radości przyniosło mu zrozumienie tego.

Propozycją dla dzieci, które potrafię przekroczyć próg 20 jest bardzo podobny materiał, który możecie w parę minut stworzyć sami, tak samo jak kartoniki do nauki dziesiątek.

Mianowicie układamy jeden pod drugim kartonik z kolejnymi dziesiątkami, czyli: 10, 20, 30 i tak do 90. Następnie używamy kartoników z jednościami i układamy je po kolei na pierwszej dziesiątce i wspólnie przeliczamy, czyli: 11, 12, 13 i tak do 19, po czym zadajemy pytanie: „Pamiętasz, co było następne?”- już wiecie co zrobić, jeśli dziecko nie zna odpowiedzi na wasze pytanie. Trzeba wrócić do poprzedniego etapu, czyli do dziesiątek. Natomiast, jeżeli dziecko zna odpowiedź to, wie także że następna liczba w kolejności to 20 i wówczas przechodzimy do drugiej dziesiątki i liczymy od początku, czyli: 21, 22, 23 i tak do 29 a wtedy ponownie zadajemy pytanie, co znajduje się następne po 29?

Proces powtarza się aż doliczycie do 99 i wasze dziecko odkryje, że kiedy powstanie 99 to nie koniec, bo znów wystarczy, że dołoży jedną jedność i powstanie kolejna liczba! Również przy tej zabawie, kiedy wasze dzieci już potrafią zbudować z liczb i nazwać kolejne liczby, możecie pobawić się z klockami Lego lub innymi przedmiotami, które pomogą waszym dzieciom zrozumieć, ile to jest np. 28.

Podsumowując. Wasze dzieci kochają matematykę i również od waszego podejścia do tego przedmiotu zależy, czy tak zostanie. Dlatego jeżeli chcecie, by zainteresowanie waszych dzieci królową nauk rosło, pozwólcie mu samemu doświadczać wszelkich zjawisk matematycznych, towarzyszcie mu podczas ich własnych eksperymentów i badań naukowych, zamiast wyręczać, zmuszać, naciskać i porównywać z innymi dziećmi i ich postępami w nauce. Pokażcie swoim pociechom, że nauka i praca to przyjemność, inwestycja w samorozwój, poszerzanie horyzontów i odkrywanie tego co jeszcze niezbadane!
 
Autorka: Patrycja Bieganowska - nauczycielka wychowania przedszkolnego i wczesnoszkolnego z doświadczeniem w nauczaniu systemem Montessori i koncepcji Planu Daltońskiego
KOMENTARZE
PODOBNE WPISY
Nowoczesna szkoła... innowacyjna, kreatywna  i TIKowa
Zapraszamy Was na cykl artykułów wybitnych specjalistów ...
Dlaczego warto być nauczycielem, który słucha?
Zapraszamy Was na cykl artykułów wybitnych specja...
Nauczyciel - rodzic - współpraca
Zapraszamy Was na cykl artykułów wybitnych specjalistów ...
WYSZUKIWARKA
ZAMKNIJ
NEWSLETTER
Bądź na bieżąco i zapisz się do newslettera
ZAMKNIJ