CENTRUM INFORMACJI DLA RODZICÓW
Kierowniczki budowy na pokład!
Paulina Kałużna
Autor: Paulina Kałużna

Kierowniczki budowy na pokład!

Co tu robić, by nie zwariować?


Gdy nuda staje ze mną w szranki staram się, by już w przedbiegach odpadła z rywalizacji. Bywa różnie! Niektóre zabawy powtarzamy, bo zawsze się sprawdzają, ale najciekawiej jest przecież rzucać dzieciakom wyzwanie i próbować nowych rzeczy.

Jakie wyzwanie postawiłam dziewczynom tym razem? Musiały wcielić się w murarzy/murarki i same zbudować miniaturę znanego polskiego zabytku. A tak naprawdę wszyscy zamieniliśmy się w budowniczych, bo zapewniam Was, że ta zabawa wciągnie całą rodzinę. Nas zaangażowała na kilka wieczorów.

Budowę Żurawia Gdańskiego zaczęliśmy od zapoznania się z instrukcją i podzielenia poszczególnych części. Mikro cegiełki były różnych kształtów, więc przesypałyśmy je do osobnych pudełek. To naprawdę  ułatwiło nam pracę. Następnie zmieszałyśmy z wodą załączony do zestawu pigment, a uzyskana mikstura posłużyła do malowania małych deseczek na czarno. Wszak charakterystyczne elementy gdańskiego zabytku obyć się bez tego nie mogą. Zajęła się tym Młodsza latorośl.
Ze starszą córką przygotowałyśmy podkładkę pod budowę z rozrysowanym planem konstrukcji. Po wszystkich wstępnych czynnościach pozostało nam już tylko układanie małych cegiełek zgodnie ze wskazówkami. Dołączona do zestawu jedna tubka kleju starczyła nam na całą budowę i zostało go jeszcze sporo. Biała na początku maź po wyschnięciu staje się bezbarwna, więc nawet jeśli dzieci pobrudzą cegły, klej nie zostawia śladu. Do tego łatwo się zmywa.
Cegły, które dziewczynki wykorzystywały do budowy były co prawda miniaturowe, ale prawdziwe, więc po chwili już wszyscy byliśmy pomarańczowi. Nie polecam budowania w odświętnych ciuchach, bo jest się czym tu pobrudzić. Zabawka jest przeznaczona dla dzieci powyżej 7. roku życia, ale nasza Pięciolatka doskonale bawiła się w trakcie zadania. Nie da się ukryć, że podczas trwania całej zabawy dozór rodziców jest konieczny. Pod warunkiem, że chcecie, by budowla przypominała tę z obrazka ;) 
Mury rosły powoli, bo każdą cegiełkę trzeba przymierzyć, posmarować klejem i równo przykleić. Nie wszystko udało się nam wymurować idealnie i pewnie profesjonalny murarz miałby wiele zarzutów co do naszej sztuki, ale najważniejsza dla nas była dobra zabawa! Tej nam tutaj nie brakowało.
Budowa dachu trochę zniechęciła dziewczynki, bo przycinanie desek do odpowiednich kształtów i rozmiarów nie znalazła u nich uznania, ale kolejne etapy murowania znów wzbudziły zainteresowanie. Budowa Żurawia zajęła nam kilka dni, bo codzienne zajęcia uniemożliwiły nam murowanie za „jednym zamachem”. Dziewczyny do wyzwania podeszły naprawdę z dużym skupieniem i zaangażowaniem. Przejmowały się konstrukcją i dbały, by wszystkie cegły były kładzione jak należy. Nawzajem się instruowały i wspierały. Przeżywały też, gdy odstępy w cegłach były za duże i nie do końca odzwierciedlały rysunek na opakowaniu. Wyszło nie do końca idealnie, ale jak dla mnie – doskonale.
Do zestawu dołączono także tekturowe postaci, łódkę i inne elementy, więc po skończonej budowie dzieciaki mogą uruchomić wyobraźnię i potraktować wymurowaną przez siebie konstrukcję nie tylko jako statyczną dekorację, ale użyteczną zabawkę.
Instrukcja zawiera także krótki opis zabytku, a dziewczyny dzięki tej budowie przypomniały sobie naszą wycieczkę do Gdańska i tamtejszy charakterystyczny turystyczny przystanek.

Producenci zapewniają, że gdy nas najdzie ochota budowlę można zamoczyć w wodzie i cała konstrukcja się rozpadnie. Później można budować od nowa, zupełnie coś innego – zwłaszcza, że w zestawach tego rodzaju zawsze dołączonych jest kilkadziesiąt dodatkowych cegiełek.

To też naprawdę fajne rozwiązanie na prezent.

Szczerze polecam ten rodzaj rozrywki, bo całą rodzinę czeka ZABAWA MUROWANA!

Niech moc będzie z Wami!
KOMENTARZE
O AUTORZE
Paulina Kałużna
Paulina Kałużna
Uzależniona od czytania, zwłaszcza biografii i kryminałów, a od pewnego czasu także od literatury dla dzieci. Mama dwóch córek, dla których zaczęła pisać bajki. Fanka płyt winylowych, uwieczniania na zdjęciach największych pierdoł związanych z własnymi dziećmi, Tatr i koloru niebieskiego. Od gotowania woli chodzić na gotowe, nie znosi bałaganu, nie zaczyna dnia bez kawy z mlekiem i nie kończy go bez przeczytania choć jednej strony książki. Lubi pisać!
PODOBNE WPISY
"Bądź z innej bajki" - baśniowo o POWAŻNYCH problemach
O zjawisku FOMO, GROOMING, HEJT, PATOSTREAM, SCAM i innych
Porysujmy na koszulkach!
Gdy zwykłe T-shirty Was znudzą - chwyćcie za pastele!
WYSZUKIWARKA
ZAMKNIJ
NEWSLETTER
Bądź na bieżąco i zapisz się do newslettera
ZAMKNIJ