CENTRUM INFORMACJI DLA RODZICÓW
Miejskie wygody czy wiejska sielanka?
Paulina Kałużna
Autor: Paulina Kałużna

Miejskie wygody czy wiejska sielanka?

Gdy nasze malutkie mieszkanie zaczęło pękać w szwach, a zabawki dzieciaków zawładnęły nawet kuchnią, stanęliśmy przed pytaniem: „Co dalej?”. Przez pewien czas mikro buciki, małe kurteczki, czapeczki i bluzeczki udawało się zmieścić w jednej szafie, ale wiedzieliśmy, że ani się nie obejrzymy i ciuchy dla krasnali zamienią się w nastolatkowe sukienki, oversizowe bluzy i sneakersy. Gdzie to pomieścimy? Mieliśmy nawet zapytać sąsiadkę czy na pewno korzysta ze wszystkich pokoi, bo może by tak przekuć ścianę do jednego z nich? Uciążliwe stało się życie w środkowym mieszkaniu z oknami tylko od południa, bez balkonu i na czwartym piętrze. Zapowiedzią gości był nie tylko domofon, ale także sapanie na trzecim poziomie. Myślałam nawet o wystawieniu tam stolika z wodą i krzesełkiem na odpoczynek, by dali radę na „ostatniej prostej”. Każde wyjście na spacer z dziećmi to była wyprawa. Gdy zapomniałam czegoś do picia, łatwiej było wejść do sklepu i kupić butelkę wody niż telepać się z nimi na górę. Wózek na stałe wylądował w bagażniku auta. Bliskość pracy, przedszkoli, placów zabaw, sklepów, znajomych i właściwie brak potrzeby używania samochodu był fajny, ale sąsiedztwo amfiteatru, uczelni czy ruchliwych ulic już mniej. Domofony z pytaniem o Zofię, z ofertami ziemniaków, staników, dywanów, gazetkami, odczytami liczników lub też dzwonienie dla zabawy przez jakieś dzieci w momencie kiedy twój roczniak akurat poszedł na drzemkę - doprowadzały mnie do szału.

Mieszkanie z każdym miesiącem stawało się mniejsze, więc zaczęliśmy poszukiwania większego metrażu w mieście. Oglądaliśmy oferty, rozważaliśmy remonty w nowych miejscówkach. Lokalenz balkonem to już był luksus. Oboje wychowaliśmy się w blokach, więc dla nas to środowisko wydawało się odpowiednie. Zaczęliśmy jednak rozkminkę czy nie lepiej byłoby mieć ogródek? Nieeeeee. Uznaliśmy, że duży balkon nam starczy. Ogród wymaga pracy, pieniędzy i  dodatkowych obowiązków. Przez kilka miesięcy biliśmy się z myślami. Ceny dużych mieszkań zaskoczyły nas i otworzyły furtkę na nowe rozwiązania. Wiedzieliśmy, że tak czy siak wszystko wiążę się z kredytem. Wygrała wizja domu z ogrodem.

Do naszej wymarzonej oazy wprowadziliśmy się dwa lata temu. Nie posiadamy schodów, dzieci mają swoje pokoje, skończyły się problemy z przechowywaniem, naszymi sąsiadami są piękne sosny i brzozy, sarny, zające oraz jeże. Zakończyły się slalomy między pudłami z zabawkami układane piętrowo, jeździkami dzieciaków, stołem i suszarką z praniem. Codziennie chodzimy na spacery do lasu, kawę pijemy na tarasie i nigdzie nie smakuje tak dobrze jak tam, wpatrywanie się w telewizor zamieniliśmy na przesiadywanie na ławce przed domem, gapienie się na las i wsłuchiwanie się w śpiew ptaków (mimo, że tych stworzeń nie znoszę), a imprezy rodzinne możemy zrobić za jednym razem – nie jak kiedyś, na trzy tury! Tak jak przewidywaliśmy ogród wymaga pracy i pieniędzy, ale wkręciliśmy się w niego tak bardzo, że wszyscy dookoła są zaskoczeni. Taki wysiłek przynosi ogromną satysfakcję. Pielimy, sadzimy, wymyślamy, projektujemy. Moja druga połówka (blokersowa niegdyś) uzależniła się od kupowania kwiatów, drzew i dbania o trawnik. Dzieci kochają swój plac zabaw, zrywają truskawki i maliny z krzaczka, codziennie sprawdzają czy jabłonka i grusza już urodziły im owoce. Uwielbiają wspinanie się po drzewach, trampolinę wkopaną w ziemię i codzienne szaleństwa na rowerach czy hulajnogach. Obecnie wyjście na dwór wiąże się jedynie z otwarciem drzwi tarasowych, a nie pakowaniem się jak na zdobycie Śnieżki. Gdy nie mamy pomysłu na kolację - rozpalamy ognisko. Młodsza kocha podlewać i zrywać kwiatki, a starsza szaleje z psem grając z nim w piłkę. TAK - mamy dalej do pracy, przedszkola, szkoły, sklepów, znajomych i nadal uważamy, że była to najlepsza decyzja w naszym życiu. A ostatnie wirusowe wariactwa nas tylko w tym utwierdziły.

Zatem jeśli nadal nie wiecie czy zdecydować się na mieszkanie czy dom, to może ten opis nieco przybliży was do rozwiązania?

P.S. Niech moc będzie z Wami.

I pamiętajcie: „Marzenia same się nie spełniają, marzenia się spełnia.”
KOMENTARZE
O AUTORZE
Paulina Kałużna
Paulina Kałużna
Uzależniona od czytania, zwłaszcza biografii i kryminałów, a od pewnego czasu także od literatury dla dzieci. Mama dwóch córek, dla których zaczęła pisać bajki. Fanka płyt winylowych, uwieczniania na zdjęciach największych pierdoł związanych z własnymi dziećmi, Tatr i koloru niebieskiego. Od gotowania woli chodzić na gotowe, nie znosi bałaganu, nie zaczyna dnia bez kawy z mlekiem i nie kończy go bez przeczytania choć jednej strony książki. Lubi pisać!
PODOBNE WPISY
Pierwsza w Koninie Niepubliczna Szkoła Montessori rozpoczęła rekrutację
Nabór dzieci do klas 1, 2, 3 i 4 przy ul. Zofii Urbanow...
Skakanka - mobilna szkoła tańca i fitness w Wielkopolsce
Skakanda Dance & Fitness powstała z miłości do tańca...
Travel Schooling czyli szkoła w trasie
Mówi się, że podróże kształcą, ale czy naprawdę?
WYSZUKIWARKA
ZAMKNIJ
NEWSLETTER
Bądź na bieżąco i zapisz się do newslettera
ZAMKNIJ