CENTRUM INFORMACJI DLA RODZICÓW
Naprasowanki, czyli oswajamy pracę z żelazkiem
Paulina Kałużna
Autor: Paulina Kałużna

Naprasowanki, czyli oswajamy pracę z żelazkiem

Tym razem na tapetę wzięliśmy żelazko! Ten sprzęt w połączeniu z malutkimi rączkami może kojarzyć się dość strasznie, a w głowie na samą myśl zaczynają wyświetlać się jakieś makabryczne scenariusze. Jednak ja jestem z tych, którzy zawsze myślą pozytywnie, więc uznałam, że na prasowanie już czas najwyższy ;) Osobiście nie znoszę tej czynności. Przeszkolenie dwóch pomocniczek, które razem ze mną ogarniałyby góry prania to kusząca perspektywa, ale nie o to w tej historii chodziło.

Przeglądając garderobę moich Pociech zauważyłam, że na kilku spodniach pojawiły się przetarcia, a to niemalże nówki sztuki. Z bluzek niektóre plamy za nic w świecie nie chcą zejść. Wpadłam zatem na pomysł, by nie pozbywać się tych ciuchów, a jedynie je podrasować. Uznałam, że najlepsze do tego będą NAPRASOWANKI. Internety uginają się pod ciężarem przeróżnych kolekcji – małe, duże, kolorowe, postaci z bajek, zwierzęta, symbole, wzorki, napisy i tak dalej. Oczopląsu można dostać - ja wybrałam bajkowe. Z doświadczenia mogę podpowiedzieć, że lepiej kupować mniejsze elementy. Dają większe pole do popisu jeśli chodzi o umiejscowienie ich na koszulce czy też innej części garderoby.  
Łatanie dziur oraz zakrywanie plam za pomocą naprasowanek mogłam spokojnie ogarnąć sama, ale zaprosiłam do tej misji moje dziewczyny. To zawsze jakaś atrakcja i kolejna sprawność do odhaczenia. Na początek wjechały oczywiście zasady „behape”. Powiedziałam, że z żelazkiem nie ma żartów. Nie wygłupiamy się w trakcie prasowania i rączki trzymamy przy sobie, bo poparzenie niesie za sobą okropny ból i bliznę na całe życie. Aby ułatwić im prasowanie, od koleżanki pożyczyłam żelazko turystyczne (Dzięki Iwka!). Jest dużo mniejsze od tego, którego używam na co dzień i przede wszystkim lżejsze.

Dziewczyny do zadania jak zwykle podeszły z dużym entuzjazmem i zainteresowaniem, a także skupieniem. Zrozumiały, że tu nie ma żartów. Na początek wybrały ubrania, na których miała pojawić się nowa ozdoba, a kolejne przetarte ciuchy podsuwałam im ja. Następnym krokiem było dokładne wyprasowanie miejsca, do którego mieliśmy przykleić naprasowankę. Jeśli ubranie będzie pogniecione – naklejka może się krzywo przyczepić, a w konsekwencji odczepić od ubrania. Trzeba pamiętać, że żelazko musi stale być w ruchu podczas umieszczania naprasowanki na ubraniu. My każdą aplikację prasowałyśmy dobre 5 minut. 
Do każdej naprasowanki zwykle dołączona jest instrukcja. Są bowiem różne ich metody nakładania, więc koniecznie zapoznajcie się z zaleceniami przed pracą. Moja Gwiazda (prawie sześć lat) była zachwycona tym wyzwaniem. Nie mogła się doczekać i zaczęła jako pierwsza. Starsza latorośl patrząc na siostrę, też później przebierała nogami kiedy jej kolej. To był ich pierwszy kontakt z samodzielnym prasowaniem. Oczywiście wiedzą, że beze mnie nie mogą tego robić.

Później rozłożyłyśmy bluzki, by ostygły ;) Póki co naklejki trzymają się bez zarzutu. Koszulki prałam już kilka razy (na lewej stronie) i nic się z nimi nie stało.

Dziewczynkom tak spodobało się prasowanie, że po wykorzystaniu wszystkich ozdób wyprasowały jeszcze kilka swoich ciuchów  - tak po prostu, z ciekawości. Wiem, że atrakcja pod tytułem żelazko wkrótce im się znudzi, bo kto lubi prasować? Ale kolejna umiejętność jako tako opanowana.

Uwierzcie mi, że nie ma się czego bać. Jeśli nadajemy pewnym czynnościom miano: „to nie dla dzieci” lub „to bardzo niebezpieczne”, to właśnie takie dla nich będzie. Natomiast pokazanie, wytłumaczenie i oswojenie z tematem, zastrzegając, że póki co robimy to zawsze wspólnie – daje sygnał pociechom, że naprawdę mogą wiele. One lubią pomagać, ale my nie zawsze chcemy je angażować. Uwierzcie mi, że po wielokrotnym usłyszeniu NIE – zwyczajnie już nigdy nie poproszą. I mowa tu nie tylko o żelazku. 
Naprasowanki polecamy do ozdabiania koszulek, łatania dziur, a także jako drobne upominki dla dzieciaków. Jeśli obdarowany milusiński nie naklei takiej ozdoby samodzielnie, to na pewno ucieszy się z nowej ozdoby na własnej garderobie. Fajna sprawa. My debiutowaliśmy w tej sprawie. Po tym doświadczeniu najzabawniejsze są u nas teraz takie dialogi:
 
MOJA CÓRA: Mamaaaaaaaaaaa nudzi mi się.

JA: A nie chciałabyś poprasować?

MOJA CÓRA: Dobra.

Ciekawe jak długo to potrwa?
Niech moc będzie z Wami!
KOMENTARZE
O AUTORZE
Paulina Kałużna
Paulina Kałużna
Uzależniona od czytania, zwłaszcza biografii i kryminałów, a od pewnego czasu także od literatury dla dzieci. Mama dwóch córek, dla których zaczęła pisać bajki. Fanka płyt winylowych, uwieczniania na zdjęciach największych pierdoł związanych z własnymi dziećmi, Tatr i koloru niebieskiego. Od gotowania woli chodzić na gotowe, nie znosi bałaganu, nie zaczyna dnia bez kawy z mlekiem i nie kończy go bez przeczytania choć jednej strony książki. Lubi pisać!
PODOBNE WPISY
Bo wakacje są od tego, aby bawić się na całego!
Wakacyjne eksplorowanie nowych miejsc i siebie 
Wakacyjne inspiracje na zabawę z dzieciakami
Malowanie po szybach, bitwa na śnieżki w lipcu i bąbelko...
WYSZUKIWARKA
ZAMKNIJ
NEWSLETTER
Bądź na bieżąco i zapisz się do newslettera
ZAMKNIJ