CENTRUM INFORMACJI DLA RODZICÓW
O co chodzi z tym parapetem?
Paulina Kałużna
Autor: Paulina Kałużna

O co chodzi z tym parapetem?

W poprzednim mieszkaniu parapet mieliśmy tak maleńki, że był problem ze zmieszczeniem na nim paczki chusteczek. Jednak mimo to moje dzieci, a zwłaszcza starsza córka, potrafiła na nim upakować tonę rzeczy. Poukładać i powciskać tak, że trudno było dojrzeć cokolwiek zza szyby. Duży miałam do niej za te zdolności szacunek, ale szybko też ganiłam ją za zabawy na parapecie, gdyż to czwarte piętro było. Wiadomka! Także parapetówkowe zabawy się skończyły. Myślałam, że temat mamy za sobą i nawet o tym zapomniałam. Do czasu.

Obecnie moje starsze Dziecię posiada własny pokój, z szafeczkami, komodami, szufladami, stoliczkami i innymi możliwymi rozwiązaniami, w których to upakować może ona swój cały dziecięcy świat. Nie musi się z nikim dzielić przestrzenią i szukać dodatkowej na parapecie.

Krótko po przeprowadzce odwiedziła mnie koleżanka, również posiadaczka dwójki córek i ze zdziwieniem oznajmiła, że moje Gwiazdy na parapecie mają porządek, bo u niej jest wszystko, dodała. Dumna z Pociech odrzekłam, że faktycznie jest cud, miód i harmonia. Ale od kilku tygodni parapetówkową sielankę szlag trafił.

Wszystko się mojej Sześciolatce poprzestawiało. Mam obecnie problem z wywietrzeniem pokoju, a nawet z ubiciem napastliwych, wstrętnych, ohydnych much, których tona wszędzie. O przetarciu kurzu nie wspomnę. Dlaczego? Ano wystawka pierdolitek, maskotek, portfelików, figurek i nie wiem czego tam jeszcze trwa i uniemożliwia wykonywania wspomnianych wyżej czynności. Gdy już próbuję otworzyć okno – wszystko leci „jebs” na łeb, na szyję, a za sekundę z prędkością światła pojawia się właścicielka różowego pokoju z miną obrażoną, że jej wszystko zrujnowałam.

Zaczęło się niewinnie, a teraz miejsca na rośliny nawet brak, których to wręcz obecność wymusiła na mnie. Goździki, które tam były chyba się udusiły pod stertą pluszaków. Córka wyraźnie rozkręca się w tym temacie i nic nie wskazuje na to, by wystawki się skończyły. Swoją drogą – po co dzieciakom tyle pierdoł! Kilka razy posprzątałam w nocy te parapetowe galerie i usłyszałam rano, że „tak ma być” i „to jej pokój” oraz „tak mi się podoba, bo wszystko widzę”.

Ale jak widzi jak nic nie widzi, bo jak zginie zabawka, to nie widzi, że siedzi ona na parapecie między wielkanocnym zającem z siana czy czegoś, którego nie pozwoliła w kwietniu wrzucić na strych, a kucem pony. Pozostaje mi jednak nie widzieć w tym problemu. Wy też macie takie galerie? Na pocieszenie pozostaje mi dodać, że u Młodszej takiej tendencji obecnie brak!

Niech moc będzie z Wami i waszymi przeciążonymi parapetami.
KOMENTARZE
O AUTORZE
Paulina Kałużna
Paulina Kałużna
Uzależniona od czytania, zwłaszcza biografii i kryminałów, a od pewnego czasu także od literatury dla dzieci. Mama dwóch córek, dla których zaczęła pisać bajki. Fanka płyt winylowych, uwieczniania na zdjęciach największych pierdoł związanych z własnymi dziećmi, Tatr i koloru niebieskiego. Od gotowania woli chodzić na gotowe, nie znosi bałaganu, nie zaczyna dnia bez kawy z mlekiem i nie kończy go bez przeczytania choć jednej strony książki. Lubi pisać!
PODOBNE WPISY
Co z tymi nóżkami?
Jak zadbać o bezpieczeństwo małego podróżnika?
Obrazy, które kilkulatek powinien już znać
Matejko, Chełmoński, Kahlo, Leonardo czy van Gogh?
WYSZUKIWARKA
ZAMKNIJ
NEWSLETTER
Bądź na bieżąco i zapisz się do newslettera
ZAMKNIJ