CENTRUM INFORMACJI DLA RODZICÓW
Personalizacja to potęga!
Paulina Kałużna
Autor: Paulina Kałużna

Personalizacja to potęga!

Lubicie gadżety? A kto dziś nie lubi ich mieć? Drobiazgów – tych ładnych, niekiedy kiczowatych, niecodziennych, a w dodatku przeznaczonych tylko dla określonej osoby lub „jedynie” tych ludzi z konkretnym imieniem jest masa. Personalizacja to potęga! Lubią mieć coś ze swoim imieniem dorośli, więc jak mogą nie lubić tego dzieci?

Gdy rodzi się dziecko, ono jest na pierwszym miejscu. I nawet jeśli kiedyś pewien Pan Maslow rozrysował sobie hierarchię potrzeb, gdzie główne skrzypce grają te fizjologiczne, to po porodzie piramida ta przewraca się na plecy, czy na co tam może się ona przewrócić. Ale ja w ogóle nie o tym. Urodziło się dziecko, przebywasz więc na planecie Helenka, Laurka, Oskar czy też Wojtek. No takie są fakty. Jesteś daleko i wokół tej planety skupia się wszystko, a że planeta ma imię, toteż wszystko tak nazwane, napisane jest słodkie, urocze i cudowne (poza momentami kiedy chciałabyś uciec z tej planety – tak, tak bywają też i takie momenty).

Bluzeczka z napisem Hania – najukochańsza na świecie, bodziaki, kubki, magnesy, ręczniki, plecaki, worki, szczotki do włosów! Czego dziś nie ma. Poddałam się temu trendowi. Oczywiście nie szaleję, ale nie mogę powiedzieć, że mamy tylko jedną rzecz. O nie, nie.

Dzieci, które mają jakąś rzecz ze swoim imieniem, od razu kochają ją trzy razy bardziej, dziesięć razy bardziej są do niej przywiązane i osiemdziesiąt razy bardziej nie możesz Oli nalać wody do kubka Ani i na odwrót - to ciemna strona personalizacji. Jednak dzięki niej, dzieciaki szybciej uczą się swojego imienia, poznają literki, a później starają się je odtworzyć. Na początku pokracznie i wolno, ale rodzi w nich to taką potrzebę. Na ulicy potrafią znaleźć podobne sylaby jak w ich imieniu, pierwsze litery, a w witrynach sklepowych swoje imię rozpoznają z prędkością światła, no może z prędkością dźwięku. Zauważcie, że gdy przeczytacie waszym pociechom książeczkę, w której bohater nosi ich imię, też od
razu stają się one bliższe ich małym serduszkom.

Personalizacja ma jeszcze jedną pozytywną stronę. Gdy Zuzia czy Adam nie chcą czegoś zjeść tudzież wypić, to taki kubek, talerzyk czy nawet łyżka, mogą go nieco do tego nakłonić. Spróbujcie. Wadą takich gadżetów jest to, że często kubek z imieniem kosztuje dwa razy więcej niż ten bez niego. No cóż, za szaleństwa trzeba płacić! Ale żyje się raz. Niech moc będzie z wami!

P.S. Pochwalcie się co wy upolowaliście. Nie będę ukrywać, personalizacja mnie kręci hehehehe
KOMENTARZE
PODOBNE WPISY
WYSZUKIWARKA
ZAMKNIJ
NEWSLETTER
Bądź na bieżąco i zapisz się do newslettera
ZAMKNIJ