CENTRUM INFORMACJI DLA RODZICÓW
Pielenie może być atrakcją?
Paulina Kałużna
Autor: Paulina Kałużna

Pielenie może być atrakcją?

Właściciele ogrodów wiedzą doskonale, że utrzymanie ich zielonych zakątków w pięknej kondycji to regularna praca. Osobiście uwielbiam wszystko co jest związane z moim ogródkiem – pielenie, podlewanie, wybieranie roślin, sadzenie, przycinanie i tak dalej. To dla mnie relaks, totalny reset czaszki i ucieczka od trosk - czysta przyjemność. Gdy wezmę się za pielenie to przepadam. Nie ma człowieka – mogę nie jeść, nie pić. Bliscy śmieją się, że niedługo zacznę pracować z latarką czołową, bo gdy już wystartuję, to nie umiem przerwać tego ogrodowego szaleństwa nawet, gdy zmierzcha.

Nigdy jednak nie zmuszałam do jakichkolwiek prac moich dziewczyn. Jako dziecko sama obserwowałam mojego tatę, który przekopywał grządki, wyrywał kilometrowy perz, podlewał, sadził i nigdy nie narzekał na ogrom prac. Nie oczekiwał też pomocy, ale cieszył się, gdy zaczynałyśmy interesować się tematem. Nauczył mnie i nadal uczy wszystkiego co związane z roślinami.  

Od pewnego czasu nasza Młodsza Pociecha jest mocno zainteresowana ogródkiem. Ba – twierdzi nawet, że zwiąże z tym zajęciem swoją przyszłość. Zaczęło się niewinnie od wspólnego sadzenia kwiatów w doniczkach, później zakładanie warzywniaka, zakup dziecięcych, prostych narzędzi ogrodowych. Obecnie jesteśmy już na etapie własnej taczki, rękawiczek, konewek, grabi, a nawet łopaty! Mała doskonale wie, co to chwast i chętnie pomaga mi w pieleniu. Starsze dziewczę nie dostrzega w tego rodzaju pracach atrakcji. Za to angażuje się w wybór roślin. Była odpowiedzialna za zakup jabłoni, czereśni czy malin. Jest odpowiedzialna za ich podlewanie i doglądanie, a każde owocowe drzewko dorobiło się dzięki niej imienia.

Miło się patrzy na dzieciaki, które w ogrodzie nie tylko korzystają z placu zabaw, biegają za piłką czy urządzają sobie pikniki. Małolata z grabkami, mikro taczką wypełnioną własnoręcznie wyrwanymi chwastami czy biegająca z konewką między truskawkami, a poziomkami sprawia mi wielką radość. Najfajniejsze jest to, że to wyłącznie jej inicjatywa.

Prace w ogródku z dziewczynami to także budowanie z tatą hoteli dla owadów, karmników dla ptaków, ławeczki piknikowej dla wiewiórki, malowanie płotków czy ławek. Znajdują w tym wszystkim sporo przyjemności.

Poza tym angażowanie dzieci w prace w ogródku, to aktywność, która ma moc zalet – spędzanie czasu na świeżym powietrzu, nauka przyrody poprzez obserwację, nauka odpowiedzialności za rośliny, zwierzęta, owady, nauka rozwiązywania problemów i pokonywania trudności, a przede wszystkim nauka cierpliwości. W świecie, w którym wiele rzeczy chcemy mieć od ręki lub na drugi dzień – w ogrodzie wszystko przychodzi z czasem. Na efekty naszej pracy trzeba poczekać, bo wszystko ma swój rytm.

Niech moc będzie z Wami!
KOMENTARZE
O AUTORZE
Paulina Kałużna
Paulina Kałużna
Uzależniona od czytania, zwłaszcza biografii i kryminałów, a od pewnego czasu także od literatury dla dzieci. Mama dwóch córek, dla których zaczęła pisać bajki. Fanka płyt winylowych, uwieczniania na zdjęciach największych pierdoł związanych z własnymi dziećmi, Tatr i koloru niebieskiego. Od gotowania woli chodzić na gotowe, nie znosi bałaganu, nie zaczyna dnia bez kawy z mlekiem i nie kończy go bez przeczytania choć jednej strony książki. Lubi pisać!
PODOBNE WPISY
WYSZUKIWARKA
ZAMKNIJ
NEWSLETTER
Bądź na bieżąco i zapisz się do newslettera
ZAMKNIJ