CENTRUM INFORMACJI DLA RODZICÓW
Rodzicu, ogarnij się!
Paulina Kałużna
Autor: Paulina Kałużna

Rodzicu, ogarnij się!

Tak, tak to do Was - tych spanikowanych, wystraszonych nowym etapem w życiu swoich dzieci. Już jutro maluchy zaczynają przygodę ze żłobkiem, przedszkolem czy szkołą. Ja wiem, że wy wiecie, że nie taki diabeł straszny jak go malują, że łatwiej powiedzieć niż zrobić, że macie teorię, ale z praktyką gorzej i tak dalej. Po prostu WYLUZUJCIE, nie przelewajcie strachu na Wasze Pociechy, a przede wszystkim nie mówcie o swoim strachu przy nich!

Wydaje się, że Marysia akurat bawi się lalkami w pokoju, kiedy Ty przez telefon nawijasz koleżance o tym, że w brzuchu Ci jeździ na myśl, że Twoja malutka kruszynka zaraz pójdzie w ramiona obcych kobiet, do TEGO MIEJSCA. BŁĄD! Najczęściej jest tak, że wspomniana Marysia to wszystko słyszy i później myśli, że w przedszkolu czy żłobku będzie koniec świata. Czasami raz usłyszane zdanie, koduje na dobre kilka lat i tak zostaje z tym przerażeniem. Co więcej, choć nie była wcześniej – zaczyna przerażona być! Także uważajcie co mówicie przy dzieciakach na temat przedszkoli i żłobków, bo to zdanie stanie się ich opinią. A przecież skoro tę Marysię czy Stasia tam zapisaliście, to chyba chcecie, żeby chodziła do niego chętnie i z uśmiechem, a nie codziennie zostawiała Was w szatni z zaczerwienionymi oczami od płaczu i zasmarkanym nosem. Helooooooł! Dzieci tam idą przeżywać super przygody, a nie na wojnę! Nie musicie ich żegnać z płaczem i machać do nich białą chusteczką na pożegnanie. Przecież po kilku godzinach wrócą z uśmiechem na ustach, głową pełną przeżyć, sercem pełnym emocji i rozgadaną buzią.

W przedszkolu są inne dzieci w tym samym wieku, można pobawić się innymi zabawkami niż w domu, a kochane panie nauczycielki śpiewają z maluchami, wycinają, malują, tańczą, chodzą na spacery, układają klocki, tłumaczą, czytają, bawią się, uczą samodzielności i poznają wspólnie świat. W czasie kiedy Ty masz urwanie głowy w robocie, Twoje dzieciaki chodzą na tańce, do kina, na piłkę, biorą udział w lekcji języka angielskiego, w lekcjach plastyki czy zajęciach teatralnych, wcinają zdrowe jedzenie i ogólnie zajmują się świetnymi rzeczami, na które Ty po pracy nie masz czasem ochoty, siły i czasu. Owszem, poznają co to konflikt z rówieśnikiem, poznają reguły, które być może w domu nie panują, może nie dostają wszystkiego na co mają ochotę, a może ktoś umie zwrócić im uwagę na złe zachowanie, podczas gdy my je tolerujemy lub nie mamy siły z nim walczyć.

Ja jestem typem macochy. Kto mnie czyta, ten wie. Ja się nie przejmuję pierdołami i zawsze staram się mieć pozytywne myśli, optymistyczne nastawienie. Choć sama na dzień przed rozpoczęciem roku szkolnego mam stres, jak moje dzieci ogarną się po wakacyjnym rozluźnieniu, to nigdy, absolutnie NIGDY im tego nie pokazuję. Pamiętam, że gdy kilka lat temu odprowadzałam Pierworodną do żłobka, to po wyjściu z budynku płakałam tak ciężko, jakbym oddała ją właśnie do adopcji! Naprawdę! Okazało się, że mam serce. Toteż nastąpiła zamiana ról. Tata odprowadzał, a mama była bohaterką, która odbiera i zabiera do domu. To była chwilowa słabość, ale przed każdym rozpoczęciem tę nutkę niepewności mam. Jednak podkreślam NUTKĘ, a nie całą GAMĘ. Zresztą akurat jestem w tej pięknej sytuacji, że moje Gwiazdeczki przedszkole po prostu kochają. Chodziły do ostatniego możliwego roboczego dnia czerwca, a w poniedziałek już mnie pytały kiedy idą do przedszkola. ŻAL. I nieważne, że matka z ojcem żyły sobie czasem wypruwają, by zapewnić super wyjazd, rozrywkę, spacery, rowery, ogniska, znajomych bla, bla. Słyszysz tylko – „A kiedy wrócimy w końcu do przedszkola?”.

Czasem, gdy to słyszę jest mi trochę dziwnie, że spędzanie dwóch miesięcy z rodzicami nie jest dla nich fajne, że nie doceniają tego, iż mamusia z tatusiem dokonali kombinacji alpejskich, by nie poszły na dyżur wakacyjny. Ale głównie cieszę się, że tak im tam dobrze. Nic nie zastąpi takiej ilości kumepelek i kumpli każdego dnia, teatrzyków, rozrywek, zabawy, śmichów chichów przy stoliku, wspólnych prac i wygłupów.

Najgorsze co możecie zrobić pierwszego dnia? Mieć minę zbitego psa, wzruszać się, a nawet płakać. Są tacy - widziałam. Najgorsze jest cofnąć się z korytarza, gdy już się pożegnaliście, zagadywać bez sensu nauczyciela, kiedy pożegnanie z naszym SKARBEM powinno być krótkie, miłe i stanowcze. To już lepiej te wszystkie pytania odłożyć na moment, kiedy będziecie swoją Pociechę z przedszkola czy żłobka odbierać. Panie na pewno wszystko chętnie opowiedzą.

Pamiętajcie, że poza Waszą Pociechą, nauczycielka właśnie poznaje kilkanaście innych brzdąców, które zwykle najczęściej spędzały czas tylko z MAMĄ, TATĄ lub BABCIĄ czy DZIADKIEM. Nauczycielki też się stresują. Chcą żeby nie było płaczu, żeby było miło i bez stresu.

Jednak nowe miejsce, to zawsze jest stres. Kiedy idzie się do nowej pracy, do pierwszej pracy też go macie, więc dzieci również prawo do niego mają. Najczęstszą ich reakcją na stres i nowe doświadczenia jest właśnie płacz. To tak próbują sobie z tym poradzić. To normalne i naturalne. Często zdarza się, że te dzieciaki, które nie płaczą od razu – płaczą w październiku lub w listopadzie. Po prostu każde dziecko ten etap przechodzi inaczej, mniej lub bardziej intensywnie. Pamiętajcie, że dzieci płaczą zwykle na początku, przy Was, kiedy się żegnacie, a później świetnie się bawią. Czasem jeszcze pochlipią przy obiadku, bo im się rodzice przypomną, ale Pani weźmie na kolana, pogłaszcze, przytuli i już jest lepiej. Gdyby cały czas dziecko było niespokojne lub zanosiłoby się od płaczu non stop, to nauczycielki na pewno nie pozwolą dziecku tak rozpaczać. Zadzwonią. Musicie dać sobie i jemu czas. Wrzesień to czas na płacz w żłobku i przedszkolu. Tak się dzieje co roku i wszyscy dają radę. Wy też dacie!

Będzie dobrze, będzie super i choć początki są ciężkie, to zróbcie wszystko, żeby ciężkie były tylko dla Was. Jestem pewna, że już niedługo będziecie rodzicami, którzy wspólnie z dzieckiem tęsknią w wakacje za przedszkolem! Uwierzcie mi. I pamiętajcie - szeroko się uśmiechamy, choć serce krwawi, duży buziak i spadacie do pracy, domu czy gdzie tam Was wywieje. Trzymam za Was kciuki.

Niech moc będzie z Wami w tym szczególnym dniu!!!!!!!!!

KOMENTARZE
Olga 2.09.2018 godz: 21:10
My zaczynamy pierwsza klase. Najchetniej to wsadzilabym Kale do takiej machiny co by ja w czasie zatrzymala, niech bedzie taka jak teraz mala i beztroska
Anka 2.09.2018 godz: 21:32
Kurde wszystko przede mną...
Emi 2.09.2018 godz: 21:34
W zeszłym roku było ciężko, ale daliśmy radę.Dobrą radą jest żegnać i uciekać.Zostawanie pod drzwiami jest najgorszym co można zrobić.Ale po wakacjach też mam stres jak będzie. Ale będzie dobrze.Musi!
O AUTORZE
Paulina Kałużna
Paulina Kałużna
Uzależniona od czytania, zwłaszcza biografii i kryminałów, a od pewnego czasu także od literatury dla dzieci. Mama dwóch córek, dla których zaczęła pisać bajki. Fanka płyt winylowych, uwieczniania na zdjęciach największych pierdoł związanych z własnymi dziećmi, Tatr i koloru niebieskiego. Od gotowania woli chodzić na gotowe, nie znosi bałaganu, nie zaczyna dnia bez kawy z mlekiem i nie kończy go bez przeczytania choć jednej strony książki. Lubi pisać!
PODOBNE WPISY
Jesienne inspiracje z liśćmi w tle
Świeca, liście, klej, sznurek i gotowe
Najlepsze życzenia z okazji Dnia Edukacji Narodowej
Dzień Edukacji Narodowej 14 października 2021 r. w Koninie
WYSZUKIWARKA
ZAMKNIJ
NEWSLETTER
Bądź na bieżąco i zapisz się do newslettera
ZAMKNIJ