CENTRUM INFORMACJI DLA RODZICÓW
Rola swobodnej zabawy w życiu dziecka
Autor: Remigiusz Pankiewicz

Rola swobodnej zabawy w życiu dziecka

Dzieciństwo...
 
Wydzielamy kredą na ulicy cztery równe, kwadratowe pola, pośrodku na ich styku rysujemy okrąg – jest to miejsce, gdzie pierwszy z graczy rzuci piłką, rozpoczynając zabawę. Kolejny z graczy musi przebić lecącą piłkę na pole przeciwnika, aby odbiła się od ziemi i wyleciała poza jego kwadrat. W zależności od tego, jaką częścią ciała wbiło się piłkę na pole przeciwnika, tyle punktów mu przysługuje. Wbijesz stopą – jeden punkt, wbijesz piętą – trzy punkty, wbijesz głową – przeciwnik ma już pięć punktów. Kto pierwszy dostanie dziesięć punktów, czyli pozwoli wbić piłkę na swoje pole i nie przebije jej dalej, odpada, a najbliższy z uczestników przejmuje jego kwadrat i gra toczy się dalej. Opisana gra to cztery kwadraty, jedna z najlepszych zabaw mojego dzieciństwa. W każdy weekend i wiele razy popołudniami spotykaliśmy się z chłopakami z podwórka, by pograć w tę grę. Jeśli było nas więcej i nie chcieliśmy czekać w kolejce, dorysowywaliśmy kolejne kwadraty, modyfikowaliśmy zabawę dla swoich potrzeb. Wspomniana zabawa miała coś z magii, dawała radość z aktywnego bycia z kolegami. Czytając ten opis, wierzę, Drogi Czytelniku, że uśmiechasz się pod nosem, bo znasz tę grę albo przypomniałeś sobie swoją własną – tę ulubioną z dzieciństwa. Wierzę, że w swojej pamięci możesz wrócić do niejednej takiej chwili z dzieciństwa, kiedy czułeś się szczęśliwy, kiedy czułeś sprawczość, przyjaźń, wolność, moc swojej wyobraźni.
 
Wolność...
 
Wielu z nas miało w dzieciństwie swoje ulubione zabawki, lalki, pluszaki, samochody. Wielu z nas miało swoje ulubione zabawy, w chowanego, grę w klasy, wspinanie się na drzewa czy budowanie bazy. Kiedy myślimy o dzieciństwie, wierzę, że możemy powiedzieć: to był właśnie czas zabawy, beztroskiej, swobodnej, pełnej pasji. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy miał to dzieciństwo usłane różami, że nie zawsze było łatwo – sam jestem tego przykładem. Jednak ten instynkt zabawy, ta ciekawość świata była silniejsza niż cokolwiek innego. Dobrze pamiętam, kiedy moja mama oraz mamy moich kumpli i koleżanek wołały nas na obiad, a my mimo głodu nie chcieliśmy wracać. Rodzice szukali nas po podwórkach, bo następnego dnia szkoła, a my gdzieś za garażami albo pod schodami graliśmy, opowiadaliśmy sobie różne historie, śmialiśmy się, spieraliśmy – po prostu byliśmy razem. Dziś, współprowadząc z przyjaciółmi przedszkole domowo-leśne i wolną szkołę, doświadczam tego dzieciństwa raz jeszcze i jestem przekonany, że natura stworzyła dzieci do zabawy i wyposażyła je w ten niezwykły dar, jakim jest ciekawość świata. Żeby się rozwijać, maluchy potrzebują wolności i zabawy, to bezsprzecznie nasz podstawowy biologiczny instynkt.
 
Zabawa...
 
Czy znacie grę w nóż? Niektórzy nazywają ją grą w ziemię, podobnie jak w grze w cztery kwadraty dzielimy pole na cztery równe części, ale na trawie, aby można było wbić w nią nóż. Właśnie tak, noża – w tej zabawie używamy noża i nie może być tępy! Chodzi o taki, którym rzucimy a on wbije się w kawałek ziemi. Celem gry jest wbicie noża w pole przeciwnika i zabranie mu, stojąc na swoim polu i zakreślając łuk na trawie, jak najwięcej jego obszaru. Jeśli nie uda Ci się wbić noża, przejmuje go przeciwnik i próbuje wbić w pole kogoś innego. Gra kończy się, gdy jeden uczestnik zabierze pole wszystkich przeciwników. To nie jedyna zabawa, jaką znam, w której występuje element potencjalnie niebezpieczny: w cztery kwadraty graliśmy na ulicy, po której jeżdżą samochody; wchodząc na drzewa, zawsze istniała obawa, że można spaść; przeskakując przez płot, można było zahaczyć o wystający drut i rozedrzeć sobie spodnie, kurtkę lub, co gorzej, skórę na nodze czy ręce. Nieraz upadałeś, zdarłeś sobie kolano, nabiłeś siniaka, popłakałeś się, ale wstałeś i bawiłeś się dalej. Mnóstwo z tych zabaw odbywało się bez ingerencji dorosłych, byliśmy w nich sami, wybieraliśmy zabawy, ustalaliśmy zasady, dobieraliśmy sobie drużyny, kłóciliśmy się o to, kto dobiegł pierwszy, czy można było się tam schować, czy na pewno piłka obiła się na linii, czy już za nią. Podczas tych zabaw nieświadomie toczył się nasz proces rozwojowy i to właśnie była swobodna zabawa. O jej roli można przeczytać między innymi w niezwykłej publikacji Petera Greya „Wolne dzieci” z podtytułem „Jak zabawa sprawia, że dzieci są szczęśliwe, bardziej pewne siebie i lepiej się uczą?” Ta inspirująca książka opowiada o dzieciństwie, zabawie i uczeniu się jako jednym procesie, bo z perspektywy dziecka „nieskażonego” jeszcze szkolną codziennością nie ma różnicy między zabawą, a nauką. Postaram się to przedstawić na konkretnych przykładach. Kiedy biegaliśmy, skakaliśmy przez płoty czy krzaki, wspinaliśmy się na drzewa czy zwisaliśmy z trzepaka, rozwijaliśmy naszą fizyczność, naszą równowagę, przełamywaliśmy swoje bariery strachu, wychodziliśmy nierzadko ze swojej strefy komfortu. Kiedy ustalaliśmy, w jaką zabawę teraz będziemy się bawić, modyfikowaliśmy jej zasady, dyskutowaliśmy o tym, kto był pierwszy, czy rzucił dalej – rozwijaliśmy swój sposób komunikacji, swoje kompetencje społeczne, budowaliśmy swoje granice. Kiedy wchodziliśmy w rolę: strażaka, doktora, piekarza, mechanika, bawiliśmy się w sklep czy dom, imitowaliśmy to, co robili nasi rodzice czy inni dorośli. Świadomie bądź nie przygotowywaliśmy się do pewnych społecznych ról. Psychicznie, mentalnie, naturalnie poprzez naśladownictwo uczyliśmy się tego, jak żyć.
 
Swobodna zabawa zbudowana jest z kilku istotnych elementów:
1. Jej przebieg wynika z wolnego wyboru, jest przede wszystkim wyrazem wolności. Jest czymś, co chcemy robić, w przeciwieństwie do tego, co musimy robić. Jako dziecko mogłeś z niej zrezygnować w każdej chwili.
2. Zabawa jest czynnością, przy której środki są ważniejsze niż cele. Chodzi o to, żeby się bawić, a nie coś wykonać. Idąc za przykładem Petera Greya: „Dzieci budujące zamek z piasku nie byłyby szczęśliwe, gdyby przyszedł dorosły i powiedział: Możecie sobie odpocząć, ja zrobię ten zamek.To by zdecydowanie zepsuło całą zabawę”.
3. Zabawa odbywa się bez obecności dorosłych, niezwykle istotny element – jako dzieci mogliśmy wtedy swobodnie ustalać swoje zasady, modyfikować gry, sprzeczać się i rozwiązywać konflikty, negocjować, szukać
kompromisów.
 
Niezwykle cenne i rozwojowe są zabawy dzieci w grupach mieszanych wiekowo, gdzie starszy może uczyć się dbać o młodszego, a młodszy może czerpać z doświadczenia starszego. Cenne jest to, że nieraz jedno dziecko
jest przeciwnikiem, a innym razem kompanem z drużyny – ta dynamika i zmienność uczy współpracy, bo jeśli się nie dogadałeś, np. kto jest z kim w drużynie, to zabawa się kończy. Tych wartości jest o wiele więcej. Chciałem pokazać, Drogi Czytelniku, jak wielką siłą w naturze ludzkiej jest zabawa. Z pewnością miała duże znaczenie w Twoim życiu i będzie mieć w życiu Twojego dziecka. To, co dla nas z perspektywy dorosłego może wydawać się błahe, dla dziecka jest bardzo znaczące. Zabawa służy ważnemu celowi – uczeniu się. Jednak ten istotny proces przebiega nieświadomie, jest niejako skutkiem ubocznym zabawy. Gdyby bawiącym się przyświecał jakiś praktyczny cel, zabawa przestałaby być zabawą.
KOMENTARZE
PODOBNE WPISY
WYSZUKIWARKA
ZAMKNIJ
NEWSLETTER
Bądź na bieżąco i zapisz się do newslettera
ZAMKNIJ