CENTRUM INFORMACJI DLA RODZICÓW
Samodzielnie przygotowane smakuje lepiej
Paulina Kałużna
Autor: Paulina Kałużna

Samodzielnie przygotowane smakuje lepiej

W tym w czym my często widzimy nudę, szarą rzeczywistość lub narzuconą sobie konieczność - dzieci potrafią znaleźć radość, przygodę i zabawę. To umiejętność, którą mam wrażenie, tracimy z wiekiem bezpowrotnie. Okazuje się bowiem, że PRZYZIEMNOŚĆ może być atrakcyjna, co moje Dzieci udowodniły mi wielokrotnie.

Kiedy ja zastanawiam się jak spędzić kolejne wakacyjne popołudnie - z pomocą przychodzi Babcia. Gdy rzuciła hasło, że na obiad zrobimy placki ziemniaczane (ale ona nie znosi obierać ziemniaków), na ochotnika zgłosiło się moje Młodsze Dziecię. Początkowo podeszłam do jej pomysłu sceptycznie, bo nóż plus dziecko i takie tam. Ale z drugiej strony od razu się skarciłam i pomyślałam: „Kiedy ma zacząć jeśli zawsze będę snuć czarne scenariusze i nie dopuszczę jej do tego. W końcu już prasowała, posługiwała się żelazkiem, młotkiem i wiertarką, więc obieranie warzyw wydaje się przy tym mieszaniem cukru w herbacie.” Po krótkim instruktażu i omówieniu zasad behape przeszłyśmy obie do działania. Radość na twarzy mojego dziecka była bezcenna. Obierając kolejne pyrki wyglądała jakbym jej kupiła najnowszą kolekcję ukochanych lalek. Kto by pomyślał? Lekkiego szoku doznała, gdy zażartowałam, że musimy obrać cały worek. Gdy zrozumiała dowcip, ulżyło jej i z zapałem sięgnęła po kolejną brązową kulkę do obrania. Byłam pewna, że po pierwszym ziemniaku da sobie spokój, ale realizowała zadanie dzielnie, a fakt, iż sama przykłada się do przygotowywania posiłku - dawał jej kopniaka mocy. Podsumowała, że to super zajęcie – wręcz stworzone dla niej. Z pewnością zmieniłaby zdanie gdyby musiała robić to codziennie, ale na szczęście jest na etapie łapania nowych doświadczeń i w PRZYZIEMNOŚCI widzi PRZYJEMNOŚCI. Starszyzna też podleciała na chwilę, spróbowała, ale po pierwszym ziemniaczku powiedziała papa i pobiegła tropić kolejne jaszczurki.

Natomiast obie moje LATOROŚLE odnalazły się w kładzeniu ogórków. Znów myślałam, że to będzie jedynie chwilowy zryw i na etapie mycia słoików ta czynność na dobre je zniechęci. Ale nic bardziej mylnego. Dziewczyny zainteresowane były dosłownie wszystkim – dotykały wszystkich przypraw, wąchały je i  poznawały nowe ich nazwy. Praca szła troszkę w wolniejszym tempie niż zazwyczaj, gdyż Gwiazdeczki początkowo każdego wkładanego do słoika ogórka pozdrawiały wymyślonym imieniem – KAŻDEGO! Na koniec słoiki przygotowane przez nie, obowiązkowo musiały być podpisane imieniem autorki, aby nikt nie miał wątpliwości kto przyrządził te pyszności! Starsza córka uznała, że ogórki są ekstra, a wie co mówi bo jest ich fanką! Także generalnie weki rządzą!

Kiedy w pocie czoła wertujecie Internety, by wyhaczyć ciekawe atrakcje, parki wodne, nowe miejsca do odwiedzenia i tak dalej, to może zacznijcie od wspólnego robienia weków? Okazuje się, że dla Małolatów to może być prawdziwa frajda. Zapewne czas pracy się wydłuży, ale kiedy i gdzie nasze dzieciaki mają próbować nowości jeśli nie z nami, w ogródku u babci.

Niech moc będzie z Wami!
KOMENTARZE
O AUTORZE
Paulina Kałużna
Paulina Kałużna
Uzależniona od czytania, zwłaszcza biografii i kryminałów, a od pewnego czasu także od literatury dla dzieci. Mama dwóch córek, dla których zaczęła pisać bajki. Fanka płyt winylowych, uwieczniania na zdjęciach największych pierdoł związanych z własnymi dziećmi, Tatr i koloru niebieskiego. Od gotowania woli chodzić na gotowe, nie znosi bałaganu, nie zaczyna dnia bez kawy z mlekiem i nie kończy go bez przeczytania choć jednej strony książki. Lubi pisać!
PODOBNE WPISY
Jak mnie zapamiętają?
Obecny czas to moment na refleksję, wspomnienia i chwila...
Nie musimy zaspokajać tylko potrzeb naszych dzieci
Szczęśliwy rodzic, to szczęśliwe dziecko
WYSZUKIWARKA
ZAMKNIJ
NEWSLETTER
Bądź na bieżąco i zapisz się do newslettera
ZAMKNIJ