CENTRUM INFORMACJI DLA RODZICÓW
Trzeba randkować!
Paulina Kałużna
Autor: Paulina Kałużna

Trzeba randkować!

Dzieci rosną szybko. Naprawdę baaaaardzo szybko. Wystarczy, że klikniesz w telefonie zdjęcie sprzed kilku miesięcy i nie wierzysz własnym oczom, że pociecha zmienia się w takim tempie. Regularne porządki w szafach latorośli też nie pozostawiają złudzeń, bo rozmiary ciuchów skaczą w górę jak oszalałe. Wiesz, że tego nie zatrzymasz i zdajesz sobie sprawę, że pisklę wyfrunie z gniazda czy tego chcesz czy nie. W gnieździe natomiast zostaną rodzice… Czy po wyprowadzce dzieci będą oni potrafili wspólnie żyć, bawić się, podróżować, rozmawiać – po prostu spędzać czas? By odpowiedź na to pytanie była pozytywna, trzeba o to zadbać już na początku drogi - MAMA i TATA.

Gdy pojawia się bobas, mama najczęściej ląduje na planecie nazwanej imieniem swojego dziecka. Tata podąża jej śladem. Początki rodzicielstwa to kompletny odlot i kosmos. Wszystko jest nowe – fascynujące i przerażające jednocześnie. Jednak każdy w końcu ogarnia ten chaos i wraca do rzeczywistości. Ważne jest by mama znalazła chwilę dla siebie. Jednak równie istotne jest wykrojenie z naładowanego misjami harmonogramu CZASU NA RANDKOWANIE.

Wyjście do kina, wspólna kolacja, wyrwanie się na kawę i ciasto, pójście na spacer, na koncert, wspólne bieganie, wyjazd tylko we dwoje. To arcyważne sprawy, które muszą być traktowane na równi z wychowywaniem dziecka. Nie ma powodu, by po urodzeniu potomstwa zapomnieć, że było się kiedyś dziewczyną, narzeczoną, żoną, a czas we dwójkę był super. To właśnie należy pielęgnować, choć bywa ciężko. Czasem się nie chce, zmęczenie bierze górę, spodnie dresowe i wizja niezapełnionej dziećmi kanapy wygrywa z wyjściem do restauracji. Błąd. Od czasu do czasu trzeba się wystroić i zapomnieć o stercie ciuchów do prasowania, o naprawieniu baterii w łazience, o segregacji majtek i skarpet. Trzeba to rzucić, pomalować usta, wbić w koszulę z krawatem lub bez i wyjść z ukochanym/ukochaną -  spędzić czas bez dzieci.

Fajnie jest sobie w odosobnieniu popatrzeć w oczy, pogadać o marzeniach jakie mieliśmy, nadal mamy i jakie się pojawiły. Podyskutować bez kłótni szkrabów za plecami, bez tekstów w stylu: Jestem głodna, nudzi mi się, sikuuuuuuuuuuuuuuuuu, a dlaczego słoń ma trąbę? Przecież to znacie. Wyjście we dwójkę to nie egoizm. Nie powinniśmy mieć wyrzutów sumienia. To pokazanie maluchom, że mama jest też żoną taty i potrzebują czasu dla siebie. Trzeba wytłumaczyć, że dziś nie możesz iść z nami, ale bardzo cię kochamy i jutro znów wspólnie będziemy się bawić. To nauka dla dziecka, że mama i tata też muszą wychodzić – do pracy, na zakupy, do znajomych, na imprezę, NA RANDKĘ!

My zaczęliśmy od wychodzenia do kina. Dwie godziny poza domem i powrót. Poczucie winy gdzieś tam się pojawiło. Jednak gdy okazało się, że pociecha nie umarła z tęsknoty podczas naszej nieobecności, to uczucie zniknęło. Potem zaczęły się koncerty, imprezy, wesela. Teraz regularnie staramy się wyjeżdżać na rocznice ślubu na weekend. Dziewczyny od samego początku wiedziały, że rodzice czasem wychodzą sami i nie mają z tym problemu. Być może również dlatego, że szybko zaczęliśmy je do tego przyzwyczajać. Oczywiście nigdy by nam się to nie udało, gdyby nie wsparcie naszych własnych kochanych rodziców, zwłaszcza cudownych babć, które wiedzą jak ważne są randki i same nas do tego zachęcały. Przyjeżdżają, zostają, zabierają nasze Gwiazdy na nocki. Są kochane i niezastąpione! Wszystkim takich życzę.

Kończąc. Randki to moim zdaniem także wyznaczanie granic i pokazywanie dobrego przykładu dzieciom. Jest mama, tata i dziecko. Każdy z nich to odrębna postać, która musi i powinna mieć czas tylko dla siebie, są chwile spędzane w komplecie, a także te dwójkami. A ta dwójka, od której wszystko się zaczęło, nigdy nie powinna o sobie zapomnieć.

Niech moc będzie z Wami!

P.S.
Nie zapominajcie o sobie. Randkujcie, nawet jeśli miałaby to być schroniskowa jajecznica zjedzona przy „tilajcie” popijana winem w plastikowym kubku. Ważne, że we dwoje!
 
KOMENTARZE
O AUTORZE
Paulina Kałużna
Paulina Kałużna
Uzależniona od czytania, zwłaszcza biografii i kryminałów, a od pewnego czasu także od literatury dla dzieci. Mama dwóch córek, dla których zaczęła pisać bajki. Fanka płyt winylowych, uwieczniania na zdjęciach największych pierdoł związanych z własnymi dziećmi, Tatr i koloru niebieskiego. Od gotowania woli chodzić na gotowe, nie znosi bałaganu, nie zaczyna dnia bez kawy z mlekiem i nie kończy go bez przeczytania choć jednej strony książki. Lubi pisać!
PODOBNE WPISY
WYSZUKIWARKA
ZAMKNIJ
NEWSLETTER
Bądź na bieżąco i zapisz się do newslettera
ZAMKNIJ