CENTRUM INFORMACJI DLA RODZICÓW
Wakacyjne inspiracje na zabawę z dzieciakami
Paulina Kałużna
Autor: Paulina Kałużna

Wakacyjne inspiracje na zabawę z dzieciakami

Co tu robić z dzieciakami żeby nie zwariować? Zadaję sobie to pytanie często, a w trakcie wakacyjnego urlopu – CODZIENNIE! Chciałabym oczywiście cały, caluteńki czas wolny od pracy spędzić na różnego rodzaju wyjazdach, wycieczkach, robić sobie tournée po znajomych czy restauracjach lub też nieustannie imprezować u siebie z bliskimi mi osobami, ale niestety - cyferki na koncie sprowadzają człowieka na ziemię. Mówią do mnie – „Wyjedź owszem - pozwalamy na tydzień, ale reszta urlopu w domu z dziećmi!” Także ten… Zatem jesteśmy przed wyjazdem, ale już w trakcie urlopu. Lokalne wycieczki i kąpieliska oraz baseny znajomych zaliczone, aby moim pociechom ich własne podwórko nie wyszło bokiem. Ale czasu do spędzenia z dziećmi duuuuużo, a nasza znajoma NUDA robi podchody, bierze z zaskoczenia i bywa bezlitosna! MAŁPA!

Na pierwszy rzut poszły pisaki do szyb. Znalazłam je w sieci za niewiele ponad 20 zł. Kupiłam od razu dwa zestawy, bo wiedziałam, że w perspektywie czekają nas urodziny jednego takiego malca. Okno tarasowe od wielu dni wołało, bym wzięła płyn oraz ścierę i zainteresowała się nim. Ja jednak na okna jestem nieczuła. Stwierdziłam, że jeśli już w ogóle mam się za to zabrać, to najpierw niech córki me dobrudzą tę okazałą, szklaną powierzchnię. Okazało się, że „maziaje” po oknach marzą się każdemu, a nie jak przypuszczałam tylko kilkulatkom. W pewnym momencie przy szybie był taki tłok, iż myślałam, że moi bliscy zaczną wyżywać się artystycznie także na ścianie. Polecam tę rozrywkę zwłaszcza w deszczowe dni. W zestawie, który ja kupiłam było sześć kolorów. Zatem sześciu małych szkrabów może szaleć na oknie w jednym momencie i wymieniać się kolorami. Pisaków do szyb znajdziecie w sieci mnóstwo, ale ja nie chciałam wydawać miliona monet. Do zestawu dołączona była ściereczka, która zmywa pisaka owszem, ale słabo jeśli jest sucha. Zmoczona działa na nie idealnie. Zatykajcie je po każdym użyciu, aby nie wysychały. Ale to w sumie dotyczy każdych pisaków – nie tylko tych do szyb. Artyści domowi i zewnętrzni szaleli na szybie tydzień. Później musiałam umyć to okno - nie było już wyjścia. Fajna zabawa – uwierzcie mi, że frajdę będą mieć mali i duzi.
Kolejnym eksperymentem zabawowym była bitwa na śnieżki w lipcu. O tej porze roku, gdy żar leje się z nieba – śnieg dla dzieci to strzał w dziesiątkę! W opakowaniu, które kupiłam znajdowały się 4 niewielkie saszetki z proszkiem. Zgodnie z instrukcją nalewacie odpowiednią ilość wody, wsypujecie do niej zawartość jednej torebeczki i intensywnie mieszacie. Nie jest to konsystencja śniegu jaką znamy. Powstaje bowiem taka przezroczysta galaretka, ale śnieżki wychodziły z niej całkiem niezłe. Producent zapewnia, że produkt jest bezpieczny dla środowiska i po rozpuszczeniu nie szkodzi roślinom czy trawnikom. Myślę, że fajnie byłoby włożyć taki śnieg do lodówki, żeby kulki były zimne. My sztuczny śnieg testowaliśmy podczas jednej z dziecięcych imprezek, więc gdy tylko padło hasło „EJ ROBIMY ŚNIEG?” nie było już szans, by wrzucić miksturę do lodówki. Dzieciakom w wieku od 3 do 10 lat nie dało rady zabrać miski ze śniegiem i później dorabiali taką masę już sami. Śnieżki fruwały nad naszymi głowami jak szalone, a frajda tych małych cieszyła dorosłych. Polecam! W sieci można znaleźć taki zestaw za około 30 zł.
A gdy już naprawdę nie wiem co wymyślić i po wspólnym gotowaniu, kolorowaniu malowanek, śpiewaniu, ćwiczeniu układów tanecznych, rowerach, hulajnogach czy deskorolkach brakuje mi już pomysłów… robię jedno. Daję dzieciom miskę z wodą i odrobiną płynu do naczyń. Do tego plastikowa słomka (niestety papierowe nie dają rady w tej zabawie) i gotowe. To jest tak proste, że aż śmieszne. „Bąbelkowanie” jak nazywają to moje dzieci wciąga je na prawie godzinę. Zawsze coś!
 
Dlaczego to robię i ciągle im coś wymyślam? Bo nie znoszę, gdy oglądają telewizor albo grają na naszych telefonach. To właśnie z tego powodu szukam im ciągle zajęcia i próbuję odciągnąć od bajek, choć i te bywają pomocne, gdy chcę ugotować obiad lub posprzątać dom  wink 

Niech moc będzie z Wami!
KOMENTARZE
O AUTORZE
Paulina Kałużna
Paulina Kałużna
Uzależniona od czytania, zwłaszcza biografii i kryminałów, a od pewnego czasu także od literatury dla dzieci. Mama dwóch córek, dla których zaczęła pisać bajki. Fanka płyt winylowych, uwieczniania na zdjęciach największych pierdoł związanych z własnymi dziećmi, Tatr i koloru niebieskiego. Od gotowania woli chodzić na gotowe, nie znosi bałaganu, nie zaczyna dnia bez kawy z mlekiem i nie kończy go bez przeczytania choć jednej strony książki. Lubi pisać!
PODOBNE WPISY
WYSZUKIWARKA
ZAMKNIJ
NEWSLETTER
Bądź na bieżąco i zapisz się do newslettera
ZAMKNIJ