CENTRUM INFORMACJI DLA RODZICÓW
Własne tradycje wielkanocne
Paulina Kałużna
Autor: Paulina Kałużna

Własne tradycje wielkanocne

Pucheroki, siuda baba, wielkie grzechotanie, wieszanie śledzia czy pogrzeb żuru. Znacie te nazwy? Nie? Spokojnie, ja też nie znałam – trafiłam na nie podczas czytania jakiegoś świątecznego artykułu. Te nazwy to wielkanocne tradycje, które są pielęgnowane w niektórych zakątkach Polski. Jeśli jesteście ciekawi co kryje się pod nimi, to koniecznie poczytajcie, bo warto.

Czytając o tych tradycjach stwierdziłam, że odkąd mam dzieci sama również wprowadziłam do swojego domu kilka własnych wielkanocnych zwyczajów.
I dziś właśnie o tym, ale za chwilę…

Do moich obrzędów około wielkanocnych na pewno nie należy MYCIE OKIEN. Jeszcze niedawno byłam prawdopodobnie jedyną kobietą w tym kraju, która tego nie robiła. Na szczęście spotkałam jeszcze kilka innych istot, które również nie uległy temu zbiorowemu szałowi i jakoś mi było z tym lepiej. Jednak w tym roku Wielkanoc u mnie, okna ogromne i jak na złość zapowiadają piękną pogodę. Przyświeciło z każdej strony i słoneczne łuny tak się dziwnie rozproszyły na naszych oknach. Zapewne odbiły się od całego rocznego brudu i przyznaję się - uległam narodowej psychozie. Latałam więc na oknach ze ścierą, a zrobiłam to tylko z jednego powodu. Moja mamuśka i teściowa w trakcie wspólnego obiadu znacząco spojrzałyby na siebie lub na mnie gdybym tego nie zrobiła. Jednak żeby miały o czym gadać – zostawiłam piękne smugi.

A co z moimi tradycjami? Oprócz tych oczywistych, co roku z dziewczynami wykonujemy własnoręcznie robioną ozdobę świąteczną. W tym roku postawiłyśmy na stroik. Wystarczy okrągła blacha, trochę ziemi, kawałek mchu (zwinęłyśmy spod sosny w ogródku), cebule żonkili (zakup marketowy), świece – jaja (podarunek), kilka piórek (ogoliłyśmy z nich jakieś zeszłoroczne ozdoby), reszta dodatków według uznania i gotowe. Inspiracje internetowe oczywiście - ja taka zdolna nie jestem. W związku z tym, że jak się człowiek sam nie doceni, to go nikt nie doceni mogę Wam napisać jedno – wyszło nam to idealnie!

Kolejną tradycją u nas jest pieczenie zajączków drożdżowych. Naoglądałam się reklam i teraz co roku próbujemy dorównać pierwowzorowi. Każda kolejna próba okazuje się innym stworzeniem niż docelowe. O naszych zeszłorocznych „zajęco-żabach” możecie przeczytać TUTAJ

Jednak moim ulubionym zwyczajem jest sesja zdjęciowa. Wykonuję ją osobiście, więc do tych profesjonalnych nam huhuhuh daleko, ale nic mnie tak nie cieszy jak ich zabawa w trakcie. Pomysł na nią co roku powstaje spontanicznie i kieruję się zwykle tym co wymyślą dziewczyny. Obowiązkowo muszą być w sukienkach, bo stwierdziły, że kochają w nich chodzić, więc o strój nie muszę się martwić. Poza tym w odróżnieniu ode mnie szafy mają pękate! Zdjęcia wielkanocne zaczęłam robić odkąd urodziła nam się pierwsza córeczka. Pierwsze sesje miała solo, a teraz w duecie. Myślę, że kiedyś zrobię kolaż z tych wszystkich lat, bo co roku nie mogę uwierzyć, że zmieniają się tak bardzo. Na co dzień kompletnie tego nie dostrzegamy. Pstrykam zdjęcia póki jeszcze chcą bawić się w takie głupoty.

Pielęgnujcie wszystkie tradycje, także własne!

Życzę Wam mokrych ścian i podłóg spryskanych pistoletami na wodę, stołów umazanych majonezem, wypapranych czekoladowymi zajączkami krzeseł, odświętnych kiecek i spodni wymazianych chrzanem i pasztetem, rozglabanych jajek pod stołem, niedojedzonych babek na talerzyku i serników we włosach!

Niech moc będzie z Wami
 
KOMENTARZE
O AUTORZE
Paulina Kałużna
Paulina Kałużna
Uzależniona od czytania, zwłaszcza biografii i kryminałów, a od pewnego czasu także od literatury dla dzieci. Mama dwóch córek, dla których zaczęła pisać bajki. Fanka płyt winylowych, uwieczniania na zdjęciach największych pierdoł związanych z własnymi dziećmi, Tatr i koloru niebieskiego. Od gotowania woli chodzić na gotowe, nie znosi bałaganu, nie zaczyna dnia bez kawy z mlekiem i nie kończy go bez przeczytania choć jednej strony książki. Lubi pisać!
PODOBNE WPISY
Uważaj o czym marzysz, bo się spełni
Marzenia się spełniają ... czyli mama na dozwolonym giga...
Zachciało się złotych gór
Małe i większe tyłki warto czasem ruszyć, by zdobyć małe...
30 uciśnięć i 2 wdechy, to obowiązkowa wiedza na wakacje!
W wakacje szczególnie musimy być wyposażeni w... ...
WYSZUKIWARKA
ZAMKNIJ
NEWSLETTER
Bądź na bieżąco i zapisz się do newslettera
ZAMKNIJ