CENTRUM INFORMACJI DLA RODZICÓW
Zachciało się złotych gór
Paulina Kałużna
Autor: Paulina Kałużna

Zachciało się złotych gór

Nie będę Wam dziś tłumaczyć, że od leżenia na kanapie lepszą opcją jest aktywna forma spędzania czasu, bo doskonale o tym wiecie. Mogę Wam jedynie polecić, gdzie małe i większe tyłki warto ruszyć.

Od pewnego czasu „chodziła za nami” Złota Góra w gminie Krzymów i tamtejsza wieża widokowa. Za każdym razem zastanawialiśmy się jedynie czy nasze młodsze dziecię da radę. Teraz już wiemy, że gdybanie na ten temat zajęło nam stanowczo za dużo czasu, bo miejscówka jest świetna, a widoki warte wyprawy! Nasze córki - prawie cztery i prawie siedem ogarnęły temat bez większych narzekań choć bez tych (nie będę ściemniać) się nie obyło.

Samochodem dotelepaliśmy się kawałek za Brzeźno, ale gdybyśmy mieszkali w starej części miasta i mielibyśmy nieco lepiej truchtające latorośle - wybralibyśmy się tam na pewno na pieszo. Gdy wyjeżdżaliśmy z domu zaczęło padać, ale deszcz nas nie odstraszył i uznaliśmy, że jeśli zajdzie taka potrzeba górę zdobędziemy zakapturzeni.

Do plecaka zapakowałam deszczówki, ubrania na zmianę, chusteczki, wodę i przegryzki. Z naszych wcześniejszych wypraw wiem, że to mój zestaw niezbędny. Ktoś może powiedzieć, że to za krótki dystans na tego rodzaju pakunek, ale wiem że u mnie podstawowy.

Droga na Złotą Górę jest naprawdę malownicza i wiedzie cały czas pod górkę. Doradzam trzymanie młodszych dzieci za rękę ze względu na wystające z ziemi korzenie drzew. Wzniesienie ma około 190 m n.p.m. i jest najwyższe w powiecie konińskim. Nasze dziewczyny od razu zainteresowały się pieńkami leżącymi poza wyznaczoną trasą, więc przystanki na próby przejścia ich bez trzymanki były obowiązkowe. Mimo odczuwalnej różnicy poziomów pokonaliśmy tę trasę szybciej niż zakładałam! Oczywiście nasza prawie cztery - na pewnych odcinkach trasy wymuszała podwózkę „na baranach” u taty, ale jego barki były na to przygotowane.

Wieża widokowa robi wrażenie! Kilka kondygnacji, 140 schodów i prawie 30 metrów wysokości najpierw onieśmieliły nasze córki, ale po zapoznaniu się z wyzwaniem chętnie wdrapywały się na górę. Barierki są bezpieczne i głowa naszej starszej pociechy wystawała tylko kawałkiem poza nie. Schody są drewniane i przestrzenne, co może budzić lęk także wśród niektórych dorosłych. Czasami mieliśmy wrażenie, że konstrukcja się rusza, ale jest w pełni bezpieczna. Na ostatnim odcinku nasza młodsza Gwiazdeczka odmówiła dalszej wspinaczki, bo przestraszyła się wysokości. Jednak na rączkach u taty uznała, że pokona ten ostatni odcinek.

Widoki na szczycie są przepiękne – panorama miasta i okolicznych miejscowości, lasy, pola. Polecamy to miejsce, bo jest warte zobaczenia. Choć wieża istnieje od 2014 roku byliśmy tam pierwszy raz i już wiemy, że nie ostatni. Dziewczyny zaproponowały, że następnym razem musimy tam dojechać na rowerze! Pod wieżą jest gdzie zaparkować jednoślad, a także miejsce na regenerację sił. Tuż pod konstrukcją znajdują się kubły, więc nie zostawiajcie śmieci w lesie.

Na szczycie nie spędziliśmy dużo czasu, bo młodsza latorośl czuła dyskomfort z powodu wysokości. Choć nazwała wieżę domkiem na drzewie, wolała zrobić sobie przerwę na podziwianie widoków na niższej kondygnacji. Tam też zrobiliśmy przystanek na wodę
i ciastko. W sobotnie przedpołudnie nie było zbyt wielu turystów, więc nie blokowaliśmy nikomu drogi ;-) Cała wyprawa – od zaparkowania auta, poprzez wspinaczkę, wykręcanie poza trasę, przerwę na zdjęcia, siku i podziwianie - zajęła nam niewiele ponad godzinę. Dlatego wymówka w stylu – nie mam czasu – nie przejdzie!

Wejście na wieżę jest bezpłatne, a po dotarciu na jej wierzchołek znajdujecie się na wysokości blisko 220 m n.p.m. Moje starsze dziewczę było ciekawe czy gdzieś można kupić miniaturę tej konstrukcji na pamiątkę. Gdybyście wiedzieli coś na ten temat dajcie znać!

Niech moc będzie z Wami i życzymy udanych wypraw gdziekolwiek Was poniesie!

KOMENTARZE
O AUTORZE
Paulina Kałużna
Paulina Kałużna
Uzależniona od czytania, zwłaszcza biografii i kryminałów, a od pewnego czasu także od literatury dla dzieci. Mama dwóch córek, dla których zaczęła pisać bajki. Fanka płyt winylowych, uwieczniania na zdjęciach największych pierdoł związanych z własnymi dziećmi, Tatr i koloru niebieskiego. Od gotowania woli chodzić na gotowe, nie znosi bałaganu, nie zaczyna dnia bez kawy z mlekiem i nie kończy go bez przeczytania choć jednej strony książki. Lubi pisać!
PODOBNE WPISY
Koniec dziwnego roku szkolnego
Właśnie skończyłam prasować maseczkę z uszami Myszki Mik...
Wakacje w Koninie - kreatywne warsztaty taneczne STiB FART
Zapraszamy miłośników tańca i akrobatyki na wakac...
Wakacje w Koninie - robotyka i programowanie
Zapraszamy na ROBOfantastyczne wakacje w Koninie!
WYSZUKIWARKA
ZAMKNIJ
NEWSLETTER
Bądź na bieżąco i zapisz się do newslettera
ZAMKNIJ