CENTRUM INFORMACJI DLA RODZICÓW
Zadaniem rodzica jest się zachwycić
Paulina Kałużna
Autor: Paulina Kałużna

Zadaniem rodzica jest się zachwycić

Im prędzej damy dzieciom kredki, tym szybciej zrozumiemy, że uwielbiają tworzyć. Na początku myślą sobie, że to kredka prowadzi ich rączki i nie mają zbyt wielkiego wpływu na efekt końcowy, więc na kartkach pojawiają się przypadkowe kreski. Jednak, gdy maluchy orientują się, że to one mają władzę nad kolorowymi rysikami - zabierają nas w niesamowity świat!

Niektórzy pewnie dopiero przeżyją pierwsze dzieła swoich pociech, inni mają te obrazkowe debiuty za sobą. Nie wiem jak wy, ale ja zawsze się zachwycam. Nawet kiedy coś robię lub jestem zmęczona muszę wyrazić podziw dla właśnie stworzonej i przyniesionej do podziwiania pracy. Kocham te uśmiechy i nieśmiałość, która wychodzi na twarz małego artysty, a niekiedy lekkie niedowierzanie, że to może się podobać! To cudne emocje.

Kiedyś od nauczycielki swojego dziecka usłyszałam, że rolą rodzica jest podejść do tablicy z wywieszonymi pracami przedszkolaków i się zachwycać. Nie porównywać, nie krytykować, nie podcinać skrzydeł, a jedynie się zachwycić. Nieważne, że równolatek rysuje tak, że niejeden dorosły mu nie dorówna. Talenty rozkładają się niesymetrycznie. Każdy jest dobry w czymś innym, ale rysowanie to coś od czego zaczynają chyba wszystkie dzieci. Rysowanie, malowanie, wyklejanie nie służy do tego, by wytrenować przedszkolaków na artystów (co zdarzyć się może). Taka aktywność daje im szansę na wyciszenie, naukę skupienia, dobrą zabawę, możliwość wyrażenia własnych emocji, przeżyć i tego jak postrzegają świat lub relacje w rodzinie.

W przypadku maluchów taki zachwyt to prosta sprawa. Wystarczy powiedzieć: pięknie, super, uścisnąć, powiesić w dowód uznania na lodówce lub usiąść obok pociechy i z boku podziwiać jak powstaje kolejny fikuśny rysunek. Jednak w przypadku starszaków sprawa robi się już bardziej skomplikowana, bo dobrze jest zapytać artystę o parę szczegółów. Należy  docenić wspaniałą kreskę lub dobór kolorów. Samo „super” nie wystarczy. Starsze dzieci wyczują każdą fałszywą opinię i nie zawsze zależy im tylko na dobrym słowie. Czasami czekają na konstruktywną krytykę. Wtedy będą miały pewność, że my naprawdę analizujemy dzieło i skrupulatnie oglądamy. Fajnie jest zauważyć jakiś nietypowy detal i poprosić o rozwinięcie myśli. Powiedzieć o swoich odczuciach względem rysunku dziecka. Odpowiedzi na zadane pytania mogą zaskoczyć, powalić lub zachwycić prostotą myśli, a czasem bujną wyobraźnią.

Zbieram rysunki moich gwiazd kolejny rok. Założyłam już chyba piąte pudło. Zdarza się, że wyrzucam. Przyznaję się bez ogródek. Wszak twórczość malucha bywa kapryśna. Powstaje wiele rysunków o podobnej treści. Dzieci tworzą z rozmachem, ale zanim osiągną zamierzony efekt powstaje kilka sztuk, które zawsze uznaję za przystanek w drodze do celu i pozbywam się ich. Nigdy na ich oczach. Zawsze po kryjomu. Być może za to wyrzucanie spotka mnie kiedyś jakaś okrutna kara. Kto wie? Gdybym jednak zachowała wszystko, musiałabym mieć na tę artystyczną twórczość osobne pomieszczenie! Kto nigdy nie wyrzucił pracy swojego dziecka, niech pierwszy rzuci kamieniem.

Jednak, by nieco się zreflektować i odkupić rozmiar win, staram się docenić moje małe artystki nieco inaczej. W dowód uznania często kupuję ramki i oprawiam dziecięce malunki. Gdybym miała więcej ścian pewnie dom zamieniłabym już w galerię. Ta niczym nieskrępowana wyobraźnia mnie wzrusza i w ten sposób próbuję pokazać dzieciom, że naprawdę wykonały kawał dobrej roboty. Wcześniej wywieszałam wielkie arkusze zamalowane w artystycznym dziecięcym szale na ścianach przy użyciu taśmy klejącej, czasami na szafie czy na drzwiach do łazienki. Nieważne gdzie, nieważne czy pasuje do wystroju wnętrza czy nie pasuje. Dla innych mogą to być brzydkie bazgroły lub bohomazy, ale dla mnie to zawsze były dzieła sztuki.

Zachęcam was do wyboru prac (najlepiej z dzieciakami), które uznają za najlepsze. Gwarantuję, że gdy zobaczą swoje dzieło w ramce, wiszące w salonie na ścianie lub w korytarzu, poczują się jak super bohaterowie. Koszty właściwie żadne, a radość dziecka ogromna. Takie oprawione prace wykonane z najwyższą pieczołowitością mogą być też znakomitym prezentem dla innych członków rodziny.

Niech moc będzie z Wami!
 
KOMENTARZE
O AUTORZE
Paulina Kałużna
Paulina Kałużna
Uzależniona od czytania, zwłaszcza biografii i kryminałów, a od pewnego czasu także od literatury dla dzieci. Mama dwóch córek, dla których zaczęła pisać bajki. Fanka płyt winylowych, uwieczniania na zdjęciach największych pierdoł związanych z własnymi dziećmi, Tatr i koloru niebieskiego. Od gotowania woli chodzić na gotowe, nie znosi bałaganu, nie zaczyna dnia bez kawy z mlekiem i nie kończy go bez przeczytania choć jednej strony książki. Lubi pisać!
PODOBNE WPISY
WYSZUKIWARKA
ZAMKNIJ
NEWSLETTER
Bądź na bieżąco i zapisz się do newslettera
ZAMKNIJ