CENTRUM INFORMACJI DLA RODZICÓW
Fotelik samochodowy w nadmiarze może szkodzić
Eliza Preuss
Autor: Eliza Preuss

Fotelik samochodowy w nadmiarze może szkodzić

Czy postawione w tytule stwierdzenie ma być zachętą do odstawienia fotelika samochodowego w kąt? Oczywiści nie. Ale jak wiadomo, najważniejszy jest złoty środek. Ale od początku…

Jak sama nazwa wskazuje, fotelik samochodowy służy do przewożenia dziecka w samochodzie. Inne jego zastosowanie nie jest wskazane i nie powinno być przez rodziców nadużywane. A niestety jest i to bardzo często. Mowa tutaj o pierwszym foteliku samochodowym dla noworodka i niemowlaka, czyli klasyczne 0-13 kg. Taki fotelik jest w samochodzie montowany tyłem do kierunku jazdy, maluch jest w nim przypięty pasami, które są integralną częścią fotelika, a sam fotelik jest mocowany za pomocą pasów samochodowych lub do specjalnej bazy zamontowanej w samochodzie na stałe. Nie będę tu poruszała kwestii związanych z odpowiednim doborem fotelika do naszego samochodu (a raczej dopasowaniem go do kanapy w naszym samochodzie, bo niestety nie każdy fotelik może być tym właściwym i dopasowanym), ani sposobem właściwego montowania fotelika. Skupię się tutaj na czymś, co jest mi bliskie jako doradczyni noszenia w chustach, a więc na właściwej, czy raczej często nieprawidłowej pozycji dziecko w tymże foteliku. Pojęcie „prawidłowa pozycja” jest kluczowe w kontekście motania dziecka w chuście, ale jak się okazuje, nie tylko w takiej sytuacji.
 
Od kiedy na rynku zaczęły pojawiać się coraz bardziej wymyślne wózki dla dzieci, tzw. 3 w 1, używanie zwykłej gondoli stało się coraz rzadsze, a już z pewnością coraz chętniej zastępowane przez fotelik samochodowy. Nie wiedzieć czemu, rodzice na spacerach, czy podczas zakupów w supermarketach zaczęli używać właśnie tego fotelika. Właściwie, to wiadomo dlaczego… Otóż ów fotelik jest bowiem bardzo łatwo i szybko montowany do stelaża dedykowanego gondoli. Nie trzeba nawet wyjmować z niego dziecka, co ułatwia życie młodym rodzicom w sytuacji, gdy np. maluch zaśnie. Po takim spacerze, czy zakupach wystarczy wypiąć fotelik ze stelaża, przypiąć pasami w samochodzie i można ruszać w drogę. Później pozostaje już tylko zabrać fotelik do domu, a w domu traktować go jako bujaczek-leżaczek i znowu używać z radością. I tutaj powinna zapalić nam się lampka, chociaż spora część rodziców nie posiada po prostu podstawowej wiedzy i zupełnie nieświadomie robi dziecku krzywdę. O ile fotelik samochodowy jest używany zgodnie ze swoim przeznaczeniem i najlepiej nie dłużej niż dwie godziny dziennie, jak zalecają eksperci, to nie ma zmartwienia. Gorzej, gdy maluch jest unieruchomiony w tym foteliku na długie godziny. Czym to może skutkować? Jest kilka obszarów, w których użytkowanie fotelika samochodowego w nadmiarze może być szkodliwe. Przede wszystkim należy sobie uświadomić, że pozycja dziecka w foteliku samochodowym nie jest do końca prawidłowa i pożądana, jeśli używamy go poza samochodem. Podczas jazdy nie ma wyjścia, trzeba w nim dziecko przewozić, bo takie są przepisy, no i zwyczajnie jest to dla dziecka najbezpieczniejszy sposób podróżowania. Ale już poza samochodem fotelik powinien czekać na kolejną podróż nieużywany. Zbyt długie przebywanie noworodka czy niemowlaka w foteliku może:
- pogłębiać asymetrię,
- ograniczać wrażenia motoryczne
- sprzyjać syndromowi płaskiej głowy
- powodować nieprawidłowy rozwój krzywizn kręgosłupa,
-  być przyczyną nagłej śmierci łóżeczkowej.
 
Spora część dzieci przychodzi na świat z pewnym stopniem asymetrii ułożeniowej. Wynika ona z preferowania jednej konkretnej pozycji w łonie mamy i układanie swojego ciała (głównie w ostatnich tygodniach ciąży) właśnie na jedną stronę. Jeśli dziecko jest prawidłowo pielęgnowane na co dzień, to taka asymetria powinna wyrównać się do około czwartego miesiąca życia. Ale kiedy dziecko sporą część dnia spędza w foteliku samochodowym lub w jakimkolwiek innym leżaczku-bujaczku, to wówczas ta asymetria może się pogłębiać. Taki maluch bowiem nie potrafi jeszcze samodzielnie zmieniać ułożenia swojego ciała, przez co główka będzie opadała, a kręgosłup pozostanie w wygięciu. Utrwalona asymetria może przyczynić się do zaburzeń w rozwoju motorycznym lub nawet do wad postawy. Chcąc tego uniknąć rodzice powinny zapewnić dziecku możliwość doświadczania swobody ruchów na różnych płaszczyznach, a najlepiej jak najwcześniej układać dziecko na brzuszku na podłodze. Jeśli lubimy przeróżne kolorowe gadżety, możemy zaszaleć z matą, na której będziemy układać dziecko, ale oczywiście do prawidłowego rozwoju w zupełności wystarczy podłoga, kocyk i obecność rodzica. Jeśli chodzi o spacery to wybierajmy jednak gondole zamiast fotelika samochodowego.
 
Układanie dziecka w jednej pozycji, a taką będzie najczęściej przybierał niemowlak w foteliku, który nie potrafi jeszcze samodzielnie zmieniać pozycji, może skutkować spłaszczeniem główki z jednej strony. Zaraz po urodzeniu jest ona bowiem miękka, przez co łatwo może się zniekształcać. Spłaszczenie główki może być przede wszystkim spowodowane długim i częstym leżeniem dziecka w jednej pozycji. Jednak eksperci coraz częściej wskazują jako jeden z powodów syndromu płaskiej głowy, właśnie zbyt częste układanie dziecka w foteliku samochodowym, lub innym leżaczku-bujaczku. Dziecko przypięte w nim pasami ma bowiem ograniczone ruchy, samodzielnie nie potrafi jeszcze zmieniać pozycji, co może skutkować odkształceniem główki. Na co dzień należy pamiętać o naprzemienności ruchów, prawidłowej pielęgnacji i układaniu dziecka na różnych płaszczyznach raz na jednej, raz na drugiej stronie. Syndrom płaskiej głowy, nie zidentyfikowany w porę, może doprowadzić do asymetrii twarzy, a nawet problemów ze wzrokiem lub słuchem.
 
Zdrowe, prawidłowo rozwijające się dziecko, przechodząc prze kolejne etapy rozwoju, będzie wypracowywało poszczególne krzywizny kręgosłupa. Ta sytuacja zadziewa się samoistnie, nie trzeba w nią ingerować, ale przede wszystkim należy pamiętać, aby jej nie zaburzać. A takim zaburzeniem rozwoju kręgosłupa może być właśnie zbyt długie unieruchomienie w foteliku. Co oznacza prawidłowy rozwój kręgosłupa? To nic innego jak wzmacnianie mięśni, zwiększanie zakresu ruchów i przyjmowanie nowych pozycji. Wszystko to możliwe jest dzięki wypracowaniu kolejnych krzywizn kręgosłupa:
- lordoza szyjna, czyli fizjologiczne wygięcie szyjnego odcinka ku przodowi, wypracowuje się wówczas, gdy niemowlę zaczyna samodzielnie utrzymywać główkę w leżeniu na brzuchu (3-4 miesiąc życia),
-  kifoza piersiowa, czyli wygięcie odcinka piersiowego kręgosłupa ku tyłowi, gdy dziecko zaczyna samodzielnie siadać (6-10 miesiąc życia),
- lordoza lędźwiowa, czyli wygięcie lędźwiowego odcinka ku przodowi, gdy dziecko przyjmuje pozycję pionową, zaczyna samodzielnie wstawać (do 14 miesiąca życia) i chodzić (do 18 miesiąca życia).
 
Zbyt długie przebywanie dziecka w foteliku samochodowym może oczywiście ten prawidłowy rozwój zaburzyć. Nie ma ono bowiem możliwości, aby wzmacniać mięśnie i wypracowywać poszczególnych krzywizn kręgosłupa.
 
Często słychać głosy rodziców, iż dziecko nie chce na spacerach leżeć w gondoli. Może tak się zadziać w okolicach 5-6 miesiąca życia. Dziecko jest już na tyle duże, że leżenie w gondoli staje się dla niego mało atrakcyjne, ale jest jeszcze zbyt małe, aby przesiąść się do wózka spacerowego. Dlatego rodzice w takiej sytuacji decydują się na fotelik samochodowy montowany do stelaża wózka. Nie jest to, jak pokazały wcześniejsze argumenty, najlepsze rozwiązanie. Można w takiej sytuacji pomyśleć np. o chuście, w której dziecko prawidłowo zawiązane uspokoi się, a rodzicowi da możliwość spokojnego spaceru i wolnych rąk.
 
Chcąc stymulować zmysły dziecka do prawidłowego rozwoju, należy stwarzać ku temu odpowiednie warunki. Układ nerwowy lubi doświadczać ruchu i działania, co jest konieczne, aby dziecko mogło uczyć się nowych umiejętności. Unieruchomienie w foteliku samochodowym, czy to na spacerze, czy w domu, nie daje dziecku możliwości zmieniania pozycji, odczuwania swojego ciała w przestrzeni, czy utrzymywania równowagi. Dlatego pamiętajmy – fotelik samochodowy na podróż, a na spacer gondola lub chusta.

Przyjemności podczas majowych podróży, wycieczek i spacerów Wam życzę.
KOMENTARZE
O AUTORZE
Eliza Preuss
Eliza Preuss
Doula, Promotor Karmienia Piersią, Doradca Chustowy, mama dwóch chłopców i żona wspierającego męża. Na co dzień pracuje z kobietami w najcudowniejszym momencie ich życia - w okresie ciąży i pierwszych miesiącach macierzyństwa. Ma w sobie poczucie misji i potrzebę edukowania innych, dlatego organizuje warsztaty grupowe i konsultacje indywidualne dotyczące nauki chustowania, laktacji i szeroko rozumianego wsparcia okołoporodowego. Prywatnie lubi piec i gotować, pasjonuje się zdrowym żywienie w zgodzie z tradycyjną medycyną chińską. Zakochana w Nowym Jorku, który co kilka lat odwiedza, ale mimo to bezustannie za nim tęskni. Uwielbia kupować książki, a jeszcze bardziej je czytać. Docenia czas spędzony z rodziną, bo nigdy nie jest go wystarczająco dużo. Dla poprawy humoru słucha muzyki i gra na pianinie. Nie wyobraża sobie dnia bez jaglanki z pieczonym jabłkiem, gruszką, miodem i orzechami.
PODOBNE WPISY
Gdy rodzi się Mama...
Jedną z najpotężniejszych mocy każdej kobiety, jest moc ...
Do góry nogami
W ciąży... często ten nasz do tej pory uporządkowany... ...
Wielkie wielkanocne poszukiwanie
Święta Wielkiej Nocy to najważniejsze święto chrześcijań...
WYSZUKIWARKA
ZAMKNIJ
NEWSLETTER
Bądź na bieżąco i zapisz się do newslettera
ZAMKNIJ